Kategoria: Wołów

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (48). Lokacja miasta Wołowa

    Lokacja miasta Wołowa, nastąpiła najprawdopodobniej około 1285 r. na zasadach prawa niemieckiego (magdeburskiego), a dokonał jej zapewne książę śląski z dynastii Piastów, Przemko ścinawski [1, s. 62, 80]

    Przemko ścinawski objął rządy w księstwie ścinawskim w 1284 r., więc data lokacji w 1285 r. jest najbardziej prawdopodobna. Nie można jednak też wykluczyć, że nastąpiło to potem, lecz nie później niż w 1288 r. W tym roku bowiem – na zasadzie prawa niemieckiego – został wydany przez księcia Przemka ścinawskiego akt lokacyjny pobliskiej wsi Stary Wołów i jako jeden ze świadków wymieniany jest w tym dokumencie wójt wołowski Dietrich, co świadczy, że miasto Wołów już zostało założone [1, s. 80].

    W średniowiecznym mieście (rys, arch.). Handel i usługi były jednymi z najważniejszych czynników warunkujących jego rozwój.

    Ustalenie dokładnej daty lokacji Wołowa jest niemożliwe, gdyż akt lokacyjny zaginął. Wiadomo o tym z pisma księcia Henryka III głogowskiego, który stał się panem Wołowa w 1289 r., a w 1292 r. zmuszony został wystawić dokument, by potwierdzić i odnowić prawa nadane w ramach lokacji wójtowi wołowskiemu. Pismo to wydane zostało z myślą o sprawującym wówczas to stanowisko wójtowi Trudwinowi, a książę zaznaczył w nim, że odpowiedni dokument (najpewniej akt lokacyjny) zaginął z powodu niedbalstwa poprzedniego czy też pierwszego wójta. Trudność z ustaleniem, kto dokładnie dopuścił się niedbalstwa, wynika z faktu, że użyte w dokumencie wystawionym przez księcia Henryka II głogowskiego łacińskie słowa „Prior advocatus” można odczytać zarówno jako „poprzedni”, jak i „pierwszy wójt”. Zaniedbania, w wyniku którego przepadł dokument lokacyjny wydany przez księcia Przemka ścinawskiego, mógł zatem dopuścić się już pierwszy wójt Wołowa, Dietrich [1, s. 81].  

    Wójtem zostawał na ogół zasadźca zwany też lokatorem, którego zadaniem było zorganizowanie grupy pierwszych osadników i wytyczenie zgodnie z zasadami prawa niemieckiego rynku, ulic i poszczególnych parcel, czyli przestrzeni miejskiej [1, s. 81]. Podpisywał on w imieniu osadników dokument lokacyjny, dzięki czemu znali warunki, na jakich się osiedlają. Funkcja wójta była dziedziczna, a wiązały się z nią liczne przywileje i prawa, m.in. do budowy młyna, posiadania sklepów, pobierania części opłat z czynszów i kar sądowych [5, s. 161-162]. Osadników (zwanych gośćmi), zachęcano do osiedlenia się ulgami i wizją awansu społecznego. Zwalniani byli oni na ogół na okres 5-7 lat z podatków od momentu założenia miasta i już na starcie otrzymywali uprzywilejowaną pozycję w obszarze handlu i usług, czego nie mogli oczekiwać w dotychczasowym miejscu zamieszkania, gdzie panowała ustalona od lat hierarchia społeczna [1, s. 81].

    Wołów założono „na surowym korzeniu”, zatem znalezienie osadników posiadających doświadczenie funkcjonowania w mieście miało charakter kluczowy. Rekrutowali się głównie z Zachodu [1, s. 81], zwłaszcza z Niemiec, z których chętnie emigrowano z powodu przeludnienia i wzrostu cen ziemi [2, s. 24]. Dowodzić tego może germańskie imię pierwszego wołowskiego wójta, Dietricha. Zapewne przybył on z Niemiec wraz z grupą osadników i ta grupa narodowościowa odgrywała odtąd w Wołowie prymarną rolę [1, s. 81].

    Osadnicy przynieśli zachodni system zakładania miast i wsi, zręby nowatorskiego na ziemiach polskich prawa osadniczego oraz nowoczesne rozwiązania w rzemiośle, handlu i rolnictwie [2, s. 24], w tym takie zachodnioeuropejskie zdobycze cywilizacyjne, jak pług z żelazną odkładnicą, młyn wodny i trójpolówka [4, s. 75].

    Lokując miasta stosowano jednolity schemat urbanistyczny, co wymagało jego precyzyjnego rozplanowania, z czym wiązały się skomplikowane zabiegi organizacyjne oraz duże nakłady sił i środków [4, s. 79]. Pośrodku wytyczano rynek (na którym odbywały się targi i na którym wznoszono  ratusz będący siedzibą władz) i nieopodal niego kościół. Od rynku biegły przecinające się pod kątem prostym ulice, z których każdą zajmowali rzemieślnicy tej samej profesji, co do dziś odzwierciedlają ich nazwy (Nożownicza, Szewska, Igielna, itp.). Zajmowane przez mieszczan parcele z domami były ich własnością  dziedziczną [5, s. 163], [4, s. 79], co gwarantowało im prawo magdeburskie. Zgodnie z nim, mieli zagwarantowaną też wolność osobistą. Można było nabyć ją także już po zakończeniu akcji lokacji miasta, a warunkiem był nieprzerwany pobyt w danym mieście przez co najmniej rok i jeden dzień, na mocy prawa zwyczajowego („miejskie powietrze czyni wolnym”) [5, s. 130].

    Na miejsce nowo lokowanych wsi i miast wybierano głównie pustkowia, lasy, tereny podgórskie i mokradła [4, s. 75]. Na podmokłym terenie, przy stawach, obok rzeki Juszki, lokowano właśnie miasto Wołów. Rzeka zapewniała dostęp do wody [1, s. 80], a bagna miały naturalnie obronny charakter. Na wszelki wypadek cały Wołów opasano murem obronnym i wypełnioną wodą fosą, których relikty zachowały się do dziś.

    Prawo osadnicze określane mianem prawa niemieckiego (ius teutonicum) rozprzestrzeniło się na pozostałe dzielnice Polski ze Śląska, gdzie zaistniało ono już w 1. ćwierci XIII w. [3, s. 19], a wzorem dla miast śląskich stał się Magdeburg [6, s. 55]. Pionierem i największym promotorem kolonizacji na jego zasadach był książę śląski z dynastii Piastów Henryk I Brodaty [1, s. 77], dążący do zjednoczenia rozbitej dzielnicowo Polski i koronacji na króla Polski swego syna, Henryka II Pobożnego [3, s. 15]. Lokowanie na zasadzie prawa niemieckiego miast i wsi nazywał „melioratio terrae”, czyli „ulepszeniem ziemi” [1, s. 77]. Zastosowano sprawdzone już na zachodzie Europy rozwiązania ustrojowe i gospodarcze, by zniwelować przepaść gospodarczą i kulturową, dzielącą Śląsk od sąsiednich Czech i terytoriów Niemiec, aczkolwiek Śląsk i tak przewyższał znacznie pod względem zaludnienia i rozwoju cywilizacyjnego inne księstwa polskie [4, s. 75]. 

    Pierwszym miastem na Śląsku i w ogóle na ziemiach polskich lokowanym na prawie niemieckim była Złotoryja (1211 r.), a następnie Lwówek Śląski i Wrocław (1229 r.) [5, s. 162]. Wołów jest zatem jednym z wielu miast lokowanych w XIII w. na Śląsku na zasadach prawa niemieckiego, co świadczy o dynamicznym rozwoju w tym czasie akcji osadniczej w regionie. Na podstawie jego zasad przekształcano też osady już istniejące, jako że był to  model najbardziej wówczas efektywny i nowoczesny [1, s. 62].

    Na Śląsku nowe wsie i miasta lokował nie tylko Henryk I Brodaty, ale czyniły to też z jego inicjatywy m.in. klasztory i zakony rycerskie, w tym templariusze [4, s. 76-77]. Zapewniało im to stałe dochody z ceł i podatków, zaopatrzenie w towary i usługi wysokiej klasy rzemieślników [2, s. 24].

    Ośrodki miejskie w Europie powstawały masowo już od końca pierwszego tysiąclecia (dotąd istniały tutaj miasta założone jeszcze w czasach cesarstwa rzymskiego), a lokowano je na przecięciu szlaków handlowych, przy zamkach, przeprawach rzecznych, klasztorach. Kolonizacja na prawie niemieckim stała się tak masowa, że osiągnęła charakter zjawiska społeczno-gospodarczego [2, s. 24]. Zrewolucjonizowała stosunki społeczne [1, s. 77] w całej Europie środkowej i wschodniej, m.in. w Polsce [2, s. 24], gdzie dzięki prawu niemieckiemu pojawiło się miasto w sensie prawnym i wykształcił się stan mieszczański. Autorzy „Atlasu historii Polski” piszą, że „Prawo niem. obejmowało zespół swobód osadniczych (dziedziczne i zbywalne posiadanie ziemi na ustalonych warunkach, wolność osobistą, własne sądownictwo) oraz zwyczaje prawne, którymi posługują się niemieccy koloniści. Prawem tym obejmowana jest stopniowo także ludność polska, co sprzyja kształtowaniu się stanowej struktury społ. – prawo mieszczan i częściowo chłopów. W ciągu XIII w. powstaje zbiór norm składających się na najbardziej rozpowszechnioną w Polsce odmianę prawa niem. – prawo magdeburskie”. Wówczas też (XIII w.) z dawnego możnowładztwa i części wojów wykształcił się stan rycerski (szlachta), którego przedstawiciele posługiwali się prawem ziemskim. Na mocy prawa rycerskiego (ius militarne), obejmującego uprawnienia osobiste i rzeczowe, posiadali oni szczególnie uprzywilejowaną pozycję społeczną, co akcentowano prawem do posługiwania się herbem [3, s. 10].

    Zaistniała w XII i XIII w. w Polsce w wyniku intensywnej kolonizacji sieć urbanistyczna przetrwała w zasadzie w niezmienionym kształcie aż do XIX w. [2, s. 24]. Jej skutkiem było jednak niemal całkowite wyparcie rodzimej ludności słowiańskiej z ziem między Elbą a Odrą, germanizacja Śląska, Pomorza, Prus Wschodnich i przygranicznych terenów wyżynnych w Czechach [2, s. 24].

    [1] Stanisław Rosik: Wołów w średniowieczu (do początku XV w.) [w:] Wołów historia miasta, red. Edward Czapiewski, Rafał Nowakowski, Wydawnictwo Chronicon, Wrocław 2019.

    [2] Praca zbiorowa: Niemcy. Podróże marzeń, przygotowanie edycji polskiej: Bogdan Rudnicki, Wydawnictwo Mediaprofit Sp. z o.o. Warszawa 2007.

    [3] Marian Dygo, Jerzy Kochanowski, Michał Kopczyński, Jolanta Sikorska-Kulesza: Atlas historii Polski, Prószyński i spółka, Warszawa 2000.

    [4] Marek L. Wójcik: Dolny Śląsk w latach 1138-1326 [w:] Dolny Śląsk. Monografia historyczna, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2006.

    [5] Halina Tomalska: Od pierwszych cywilizacji do czasów nowożytnych. Historia dla szkół średnich zawodowych, Wydanie III, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1996.

    [6] Jan Drabina: Życie codzienne w miastach śląskich XIV i XV w., Wydawnictwo „Skryba”, Wrocław 1998.

    Marek Perzyński

  • Dumni z Wołowa. Jest lokalizacja dla Wołowskiego Domu Spotkań z Historią i wsparcie z Narodowego Instytutu Muzeów. Poseł gratuluje

    Wołowski Dom Spotkań z Historią zaczął się materializować. 29 listopada 2023 r. Rafał Zając, dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Wołowie, lider projektu, odebrał klucze do placówki. Lokal na ostatnim piętrze dworca kolejowe we Wołowie użyczyła Gmina Wołów. To miejsce o znaczeniu symbolicznym.

    To z tego dworca wyjeżdżali po 1945 r. wysiedlani – decyzją wielkich mocarstw – niemieccy mieszkańcy Wołowa i to na ten dworzec przybywały transporty polskich osiedleńców, wśród nich wielu wysiedlonych przymusowo z Kresów Wschodnich, utraconych przez Polskę w1945 r. Była wśród nich rodzina Mirosława Hermaszewskiego – pierwszego i jak dotąd jedynego polskiego kosmonauty, honorowego obywatela Wołowa. Ukończył miejscowe liceum, podobnie jak obecny burmistrz Wołowa, historyk, Dariusz Chmura.

    – Pogratuluję osobiście burmistrzowi inicjatywy powołania Wołowskiego Domu Spotkań z Historią, to cenna inicjatywa, ważna dla kultywowania tożsamości lokalnej – poznanie przeszłości to klucz do zrozumienia teraźniejszości – powiedział nam poseł Tadeusz Samborski (Trzecia Droga, PSL), słysząc o tej inicjatywie.

    Realizację projektu umożliwiło wsparcie grantowe z Narodowemu Instytutu Muzeów, który zapewnia wsparcie finansowe, organizacyjne i eksperckie. Jego celem jest wzmocnienie wspólnot lokalnych, ich tożsamości i identyfikacji z miejscem zamieszkania. W ten m.in. sposób buduje się społeczeństwo obywatelskie. Młodym ludziom, prezentując historię ich najbliższych, sąsiadów i znajomych, łatwiej jest objaśnić świat i budować dumę ze swego pochodzenia.   

    Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna w Wołowie gromadzi od dawna materiały dotyczące materialnej i niematerialnej przeszłości miasta i gminy Wołów. Posiada m.in. komplet wydań lokalnego tygodnika „Kurier Gmin”, wydawnictwa wołowskiej „Solidarności” z okresu stanu wojennego i projektor zlikwidowanego przed laty i wyburzonego miejscowego kina, ale wciąż pamiętanego przez wielu wołowian – z sentymentem wspominają oni tzw. poranki. Wyświetlano na nich bajki, a było to w czasach, które bajkowe nie były, choć ówczesne komunistyczne władze twierdziły, że nie ma lepszego systemu niż socjalizm. Powszechnym wyrazem sprzeciwu była „Solidarność” – ruch społeczny, który w czasie stanu wojennego zdelegalizowano. Powstanie Wołowskiego Domu Spotkań z Historią wychodzi naprzeciw postulatom wołowskich działaczy „Solidarności”, by powstało miejsce, gdzie będzie można złożyć i opracować zgromadzone przez nich materiały. Wołowska biblioteka jest już w poosiadaniu m.in. oryginalnych matryc drukarskich.   

    Tekst i fot. Marek Perzyński         

  • Legat papieski w Wołowie. 300-lecie kościoła św. Karola Boromeusza

    Legat papieski przybył 4.11.2023 r. do Wołowa, by przewodniczyć mszy św. inaugurującej 300-lecie miejscowego kościoła pw. św. Karola Boromeusza. Uroczystość zakończyło udzielenie papieskiego błogosławieństwa i odśpiewanie „Boże coś Polskę”, tak gromkie, że aż zatrzęsły się mury tej wiekowej świątyni, będącej świadectwem skomplikowanych dziejów Śląska. 

    Przybycie legata papieskiego świadczy o randze uroczystości. Papież Franciszek jako swego legata w Wołowie mianował wrocławskiego metropolitę, abp. Józefa Kupnego.

    Oto prawdziwa chwała kardynała 

    W homilii legat nawiązał do osoby patrona kościoła, św. Karola Boromeusza, jako człowieka wielkiej pokory. Przypomniał, że w czasie epidemii osobiście opiekował się on miesiącami chorymi. Był kardynałem, metropolitą Mediolanu, arystokratą, człowiekiem wykształconym, mógł więc szukać swej chwały. Tymczasem dbając o zdrowie innych, sam zaniedbał własne, przez co zmarł zaledwie w wieku 46 lat. Swe stanowisko rozumiał jako służbę innym, był wyczulony na miłość i bezgraniczną pomoc ludziom wzorem Chrystusa. Taka postawa i dawniej, i obecnie bywa błędnie rozpoznana i interpretowana. Kojarzona jest często z niską oceną samego siebie, a w rzeczywistości wiąże się z rozpoznaniem, kim naprawdę jesteśmy i uświadomieniem sobie, że bez Bożej pomocy jesteśmy tylko biednymi grzesznikami.

    Dama zakonu rycerskiego z Wołowa      

    Przy ołtarzu stanęło z legatem ponad 40 księży, w tym kilku pochodzących z Wołowa. Strój damy zakonu rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie, sięgającego czasów krucjat, przywdziała Maria  Kulbida, prowadząca we Wrocławiu biuro podróży „Panorama”, która – jak się okazało – też pochodzi z Wołowa i nigdy nie straciła kontaktu z tym miastem. Niedaleko stąd, w Głębowicach, są pochowani jej rodzice.

    Okoliczności powstania kościoła pw. św. Karola Boromeusza przypomniał  jego proboszcz, ks. Krzysztof Kanton, witając przybyłych. Wzniesiony został po tym, jak katolicy na mocy porozumień po konwencji zawartej w 1707 r. w Altranstad musieli odstąpić miejscową farę, św. Wawrzyńca, protestantom. Odtąd kościół pw. św. Karola Boromeusza nieprzerwanie służy katolikom. Obecnie w Wołowie istnieją dwie katolickie parafie, druga znajduje się przy kościele pw. św. Wawrzyńca, który katolicy przejęli długo po II wojnie światowej, gdy protestanci ostatecznie go opuścili i niszczał. Jednak to w kościele pw. św. Karola Boromeusza koncentrowało się przez długie powojenne lata życie katolickiej wspólnoty w Wołowie, o czym świadczą m.in. płyty pamiątkowe. O jej sile stanowili zawsze duszpasterze, m.in. ks. Franciszek Bosak (ur. 1913 r. – zm. 1984 r.), który odzyskał dla wiernych i uratował kościół św. Wawrzyńca, i obecny proboszcz – ks. Krzysztof Kanton, angażujący się aktywnie w życie Wołowa, co władze miejskie i mieszkańcy dostrzegają i bardzo doceniają. Na uroczystości z udziałem legata przybyły władze miejskie na czele z burmistrzem, Dariuszem Chmurą. Uhonorował przy ołtarzu legata i proboszcza m.in. statuetką przedstawiającą symbol Wołowa, którym jest wół. W Wołowie i okolicy odbywały się wieki temu wielkie targi tymi zwierzętami, co przynosiło duże zyski i przyczyniło się do rozwoju miasta.      

    Pamiątki wielkiego jubileuszu

    Gdy ks. Kanton przybył do Wołowa, miał rozpoczęty przewód doktorski, jednak życie parafii tak go pochłonęło, że doktoratu nie zrobił. Ale naukowych zainteresowań nie porzucił, o czym świadczy jubileuszowa uroczystość. Pamiątką jubileuszu są: obraz przedstawiający św. Karola Boromeusza na tle kościoła pod jego wezwaniem w Wołowie (pędzla Aleksandry Zając, mieszkanki Wołowa, malarki i konserwatorki dzieł sztuki), pieta i sztandar procesyjny, które poświęcił legat papieski. A właśnie pieta jest przedmiotem zainteresowania naukowego ks. Kantona. I to pieta cieszyła się przez wieki wielkim kultem wiernych w kościele opackim opactwa cystersów w pobliskim Lubiążu. Po II wojnie światowej trafiła do Muzeum Narodowego w Warszawie.

    – Czasami na Was krzyczę, ale wszystkich kocham i dziękuje za zaangażowanie – mówił ks. Krzysztof Kanton podczas uroczystości przy ołtarzu. Jak zaznaczył, wszystkim nie sposób podziękować za zaangażowanie w życie parafii, wymienił jednak dwie osoby, które angażują się szczególnie od kilkudziesięciu lat – jeszcze od czasów proboszczowania ks. Franciszka Bosaka. Podziękował też państwu Zającom – Rafałowi, dyrektorowi Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Wołowie, i jego małżonce, wspomnianej wyżej Aleksandrze, za pomoc w przygotowanie uroczystości rocznicowej i towarzyszącym jej wydarzeń, które zaplanowano na cały rok. Jest to Święty Rok Jubileuszowy, z którym wiąże się możliwość uzyskania odpustu zupełnego. Dekret w tej sprawia wydała penitencjaria apostolska. Ona też zezwoliła na udzielenie przez abp. Józefa Kupnego błogosławieństwa papieskiego.

    Marek Perzyński

    Wszelkie prawa zastrzeżone

  • Dziarski w dół, Jeżyna w górę. Wybory parlamentarne w 2023 r. w powiecie wołowskim

    Wybory parlamentarne z perspektywy powiatu wołowskiego zakończyły się kilkoma ciekawymi rozstrzygnięciami. Frekwencja, podobnie jak w całej Polsce, była rekordowa. Mobilizacja przyciągnęła do urn wyborczych 70,62% mieszkańców, którzy dołożyli swoją demokratyczną cegiełkę do rozstrzygnięć ogólnokrajowych. Najbardziej zmobilizowani byli mieszkańcy gminy Brzeg Dolny, gdzie frekwencja wyniosła 73,02%. Natomiast najmniejsza frekwencja zanotowana została w gminie Wińsko – 66,58%. Najmniejsza frekwencja w powiecie odnotowana została w Głębowicach, gdzie do urn wyborczych poszło 60,63% uprawnionych do głosowania. Największa frekwencja została odnotowana w Brzegu Dolnym w Przedszkolu Samorządowym Nr 1. Wyniosła ona tam 77,81%.

    Prawo i Sprawiedliwość nadal najsilniejsze w powiecie, Lewica słabnie

    W porównaniu do wyborów parlamentarnych w 2019 roku przybyło 15,19% wyborców w powiecie, co stanowi równowartość aż 4286 głosów. I w tym miejscu należy zwrócić uwagę na to, że Prawo i Sprawiedliwość zanotowało w powiecie spadek poparcia o 93 głosy. Mimo to nadal ma największe poparcie na poziomie 9449 głosów. Przegranym frekwencyjnych zawirowań jest z pewnością Lewica, która w stosunku do 2019 roku straciła niemal 25 procent głosów. W 2019 roku Lewica otrzymała 2689 głosów, natomiast w minioną niedzielę było ich już zaledwie 1992. To konsekwencja ogólnopolskiego trendu wzrostu poparcia Koalicji Obywatelskiej kosztem Nowej Lewicy.

    Frekwencyjni zwycięzcy

    Gdzie trafiły dodatkowe głosy wynikające z wysokiej frekwencji? Najwięcej otrzymała Koalicja Obywatelska, gdyż w stosunku do wyborów z 2019 roku zanotowaliśmy wzrost poparcia o 2329 głosów, co w minioną niedzielę wyborczą pozwoliło osiągnąć wynik na poziomie 7560 głosów. Z frekwencji skorzystała także Trzecia Droga, która uzyskała 3053 głosów poparcia. W 2019 roku Polskie Stronnictwo Ludowe, które razem z ugrupowaniem Szymona Hołowni „Polska 2050” tworzy dzisiaj Trzecią Drogę, uzyskało wynik na poziomie 1419 głosów, co oznacza, że podczas głosowania koalicja tych dwóch partii mogła liczyć na dodatkowe 1634 głosy.

    Głosy – podsumowanie

    W powiecie wołowskim na Prawo i Sprawiedliwość zagłosowało 9449 osób, Koalicję Obywatelską poparło 7560 osób, Trzecia Droga uzyskała 3052 głosy, Nowa Lewica mogła liczyć na 1992 głosy. Tak wygląda czołówka. Oddano jeszcze w sumie 3041 głosów, które rozdzieliły między sobą trzy ogólnopolskie komitety: Konfederacja – 1621 głosów ze wzrostem w stosunku do 2019 roku o 278, Bezpartyjni Samorządowcy 1020 głosów ze wzrostem w stosunku do 2019 roku o 356 głosów i Polska Jest Jedna, która pierwszy raz wystartowała i uzyskała 480 głosów poparcia.

    Mieszkańcy powiatu wołowskiego w walce o Sejm RP

    Nie tylko rekordowa frekwencja sprawiła, że tegoroczne wybory były wyjątkowe. O głosy wyborców rywalizowało aż 6 mieszkańców powiatu. Najlepszy wynik uzyskała Renata Sołtysik, która była „jedynką” na liście komitetu Polska Jest Jedna i zdobyła 4649 głosów. Drugi wynik spośród mieszkańców naszego powiatu należy do startującej z listy Trzeciej Drogi Natalii Gołąb. Udało jej się jej przekonać 2049 osób. Najsłabszy wynik zanotował reprezentant Nowej Lewicy Piotr Kozdrowicki, uzyskując poparcie 751 osób.

    Analizując wyniki wyborcze kandydatów z powiatu wołowskiego, warto spojrzeć na nie pod kątem ilości głosów uzyskanych w gminach, które zamieszkują. Pozwoli to pokazać ich realny kapitał wyborczy w kontekście nadchodzących wyborów samorządowych.

    Kandydat * Wszystkie głosy * Głosy w powiecie * Głosy w mateczniku

    Renata Sołtysik                      4649            *                316          *       179 (gmina Wołów)
    Kamil Jeżyna             2049            *                1435        * 950  (gmina Brzeg Dolny)
    Janusz Dziarski                      1596             *               717          *         492 (gmina Wołów)
    PiotrKozdrowicki       751             *                 150         *             133 (gmina Brzeg Dolny)
    Natalia Gołąb             3164             *               385            *          198 (gmina Wołów)
    Urszula Wojtyło                     775               *               348            *         301 (gmina Wołów)

    Kandydaci z powiatu wołowskiego

    W wyborach parlamentarnych wystartowało aż trzech przedstawicieli starostwa powiatowego w Wołowie: Urszula Wojtyło, Janusz Dziarski oraz Kamil Jeżyna. Warto spojrzeć na ich wyniki pod kątem głosów uzyskanych w matecznikach, czyli gminach, w których startowali jako kandydaci do Rady Powiatu Wołowskiego, gdyż pokaże to ich aktualną kondycję, co jest dobrym prognostykiem przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi. Najsłabiej w tym zestawieniu wypada starosta powiatu wołowskiego Janusz Dziarski, który startując z Komitetu Prawa i Sprawiedliwości zdobył łącznie 1596 głosów, ale tylko 492 w gminie Wołów. Startując w 2018 roku, z tego samego komitetu, do Rady Powiatu, uzyskał wynik 1004 głosów, co oznacza utratę ponad 50% potencjału wyborczego. W wyborach do Sejmu RP wystartowała także radna powiatowa Urszula Wojtyło. Startując ze znacznie słabszego komitetu (Bezpartyjnych Samorządowców) otrzymała poparcie 775 osób, z czego 301 to mieszkańcy gminy Wołów. Bardzo dobry start zaliczył trzeci z reprezentantów starostwa powiatowego – radny powiatowy Kamil Jeżyna, uzyskując wynik na poziomie 2049 głosów, z czego aż 950 otrzymał w swojej macierzystej gminie Brzeg Dolny. Należy podkreślić, że jako kandydat na radnego powiatowego uzyskał 248 głosów w gminie Brzeg Dolny.

    Bezwzględna fala wyborcza

    Żadne dotychczasowe wybory nie odcisnęły się tak na krajobrazie powiatu wołowskiego. Rekordowa ilość banerów „upiększających” naszą przestrzeń była wynikiem wyjątkowej rywalizacji o głosy, co odzwierciedlało tendencje ogólnokrajowe. Stopień polaryzacji doprowadził do tego, że głównym czynnikiem wpływającym na decyzję wyborczą był przynależność do obozu PiS lub anty-PiS. Symbolem tego była senacka rywalizacja pomiędzy kandydatem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Obremskim a kandydatem Koalicji Obywatelskiej Kazimierzem Ujazdowskim. Kampania wojewody Jarosława Obremskiego była aktywniejsza na terenie całego powiatu wołowskiego. Jako wojewoda dość często bywał w Wołowie i przyczynił się do pozyskania środków na inwestycje realizowane na terenie trzech gmin. Mimo to wyborcy zdecydowali, że to Kazimierz Ujazdowski zdobył więcej (11116) głosów niż Jarosław Obremski (9833) w naszym powiecie.

    Rafał Zając

    Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

  • „Od Piastów do Hohenzollernów. Zamki i pałace na Dolnym Śląsku”. Najnowsza książka Marka Perzyńskiego

    „Od Piastów do Hohenzollernów. Zamki i pałace na Dolnym Śląsku”. Najnowsza książka Marka Perzyńskiego

    Imponujący  łańcuch zamków obronnych w Sudetach to część dziedzictwa Piastów, pierwszej historycznej polskiej dynastii. Z czasem Dolny Śląsk zaczął przynależeć do Królestwa Czech, które było częścią Rzeszy Niemieckiej, ale Piastowie śląscy książętami Rzeszy nigdy nie byli, w odróżnieniu do np. Podiebradów oleśnickich. Piastowie kierowali się własnościowym prawem polskim, podkreślali, że są na Śląsku „od zawsze” i otrzymali przywileje od polskiego władcy, co musiał uznać nawet cesarz. W czasach reformacji odegrali ogromną rolę w Europie. Fryderyk II, książę legnicko-brzesko-wołowski, doprowadził do hołdu pruskiego, a jego syn, Jerzy II, przebudował zamek w Brzegu na tak wspaniałą rezydencję, że nazwano ją śląskim Wawelem. Renesansową bramę tego zamku nieprzypadkowo zdobi wizerunek pierwszego Piasta. To dzieło z kodem. Piastowskie zamki można oglądać również m.in. w Legnicy, Wołowie, Chojnowie i na powulkanicznym stożku koło Złotoryi, w Grodźcu. To zamek turniejowy Piastów, z którym związany jest słynny zamek Książ. Zachowała się w nim Sala Grodźca. W jakich okolicznościach powstała, przeczytacie w tym przewodniku. Dowiecie się też, gdzie na Dolnym Śląsku można zobaczyć bibliotekę łańcuchową, unikalny zegar figuralny z przedstawieniem Śmierci odmierzającej czas kosą, zachwycające metalowe książęce sarkofagi i gdzie szukać krajobrazu idealnego, który jest wspólnym dziełem przyrody i arystokracji, m.in. króla z dynastii Hohenzollernów.              

  • Dolnoślązacy w anegdocie. Banany i… zielone pomarańcze

    Przy stoliku kawowym, podczas otwarcia we Wrocławiu Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (24.08.2023 r.) w hotelu „Bridge” na wrocławskim Ostrowie Tumskim, spotkali się Sergiusz Kmiecik (przewodniczący Rady Miejskiej Wrocławia), Jarosław Krauze (prominenty radny Rady Miejskiej we Wrocławiu) i Rafał Zając (dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Wołowie). Gdy rozmowa zeszła na wrocławskie Zoo, radny Krauze zaczął mówić, jakie wrażenie zrobiło kiedyś zdjęcie kuchni dla zwierząt w Afrykarium. Jest sterylnie czyste, jak w najlepszej restauracji. Dla każdego zwierzęcia sprowadza się specjalnie owoce i warzywa, manaty jedzą całe góry sałaty. Ta sałata kosztuje  majątek, ale nikt im jej nie żałuje, bo są wielką atrakcją Afrykarium. Przewodniczący Kmiecik podjął temat: – Jestem z rocznika 1978, pamiętam, jak poszliśmy do Zoo i w pawilonie dla wielkich małp zobaczyliśmy kawałek kuchni, w której przygotowywano im posiłki. Leżały w niej banany. Tak przykuły naszą uwagę, że nawet małpy nie zrobiły na nas takiego wrażenie, jak te banany.

    To było w czasach, gdy jednym z najważniejszych newsów w wieczornym Dzienniku Telewizyjnym była informacja, że na redzie stoi już statek z kubańskimi pomarańczami. To znaczyło, że święta Bożego Narodzenia są tuż tuż. Kubańskie pomarańcze miały zielonkawą skórkę, ale smakowały podobnie, jak prawdziwe pomarańczowe pomarańcze. No i najważniejsze, że w ogóle były. Bo w sklepach za komuny nic nie było, oprócz octu. A jednak łza się na wspomnienie w oku kręci. Człowiek potrafił cieszyć się nawet z małych rzeczy. I żyło się jakoś łatwiej, choć było ciężko.

    Marek Perzyński         

  • Elegancko do Wołowa. Wróciła kolej  podległa marszałkowi

    Elegancko do Wołowa. Wróciła kolej podległa marszałkowi

    Wydarzeniem dnia 17.12.2022 roku był na Dolnym Śląsku przyjazd do Wołowa pociągu promocyjnego Kolei Dolnośląskich, jako zapowiedź powrotu tego przewoźnika od 11 grudnia na cały dolnośląski odcinek tzw. Nadodrzanki, czyli trasy kolejowej z Wrocławia przez m.in. Wołów i Ścinawę do Głogowa. Do Wołowa przybyły najwyższe władze wojewódzkie: marszałek Dolnego Śląska Cezary Przybylski i wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski. Dariusz Chmura, burmistrz Wołowa, któremu podczas podróży pociągiem promocyjnym do Wołowa towarzyszyli m.in. marszałek województwa i wołowscy radni, stwierdził, że powrót Kolei Dolnośląskich po 9 latach na tę linię to duże wydarzenie. Jego tabor jest nowoczesny, uczniowie mogą czas przejazdu wykorzystać na przygotowanie się do zajęć lekcyjnych, a wrocławian zachęci to do odbycia wycieczek np. do opactwa pocysterskiego w Lubiążu. Do pociągu można zabrać bowiem rower. Dotąd linię tę obsługiwało PolRegio, którego tabor jest wysłużony i awaryjny. Zanim pociąg promocyjny wrócił do Wrocławia,  pojechał do Ścinawy, ale już bez władz wojewódzkich.

    Na zdjęciu:

    Marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski (czwarty od lewej) i burmistrz Wołowa Dariusz Chmura (trzeci z lewej) w towarzystwie radnych Miasta i Gminy Wołów oraz pracowników wołowskiego magistratu.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

  • Wielka przygoda z koleją w miniaturze

    Wielka przygoda z koleją w miniaturze

    Dolny Śląsk ma wciąż najbardziej rozwiniętą sieć kolejową w Polsce. Porównanie map kolejowych sprzed 1945 r. Polski i III Rzeszy, w granicach której był wówczas Dolny Śląsk, wypada zdecydowanie korzystnie na rzecz Niemiec. Obecnie kolej przeżywa renesans, bo – jak mówi Grzegorz Kita, wrocławski adwokat, członek Europejskiego Stowarzyszenia Modelarzy Kolejowych Fredmo fb – podróż pociągiem jest wygodna, przewidywalna i pozwala dotrzeć do interesujących miejsc, np. Wołowa.

    Hala wołowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji zmienia się co jakiś czas w… linię kolejową. Makiety (tworzone w skali 1:87) łączone są wówczas w jeden układ i odtwarzany jest realny ruch: pociągi kursują według rozkładu jazdy, składami kierują maszyniści, na każdej stacji jest dyżurny ruchu. Zestawiane są składy z jednej epoki. Podczas imprezy regionalnej Europejskiego Stowarzyszenia Modelarzy Kolejowych Fredmo fb, która odbyła się w Wołowie 24 i 25.09.2021 r. z udziałem Czechów i Węgrów, były to lata 80. XX w., czyli okres, po którym kolej straciła dominującą pozycję na rzecz komunikacji samochodowej. Pogarszający się stan infrastruktury i malejąca liczba pasażerów doprowadziła do likwidacji wielu linii. Część udało się współcześnie odtworzyć, reszta przepadła, tory zdemontowano, nasypy zarosły lub przekształcone zostały w trasy rowerowe.

    By tworzyć kolejowe makiety, trzeba mieć czas (ich wykonanie trwa wiele miesięcy), miejsce (zajmują sporo miejsca) i pieniądze. Modelarze wyceniają swe prace na ok. 20 tys. zł.

    Na zdjęciu:

    Przy jednej z makiet kolejowych: Grzegorz Kita (z lewej) i dyrektor wołowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Maciej Nejman.

     Tekst i fot. Marek Perzyński ©®

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (47) Rafał Zając

    Encyklopedia Dolnoślązaka (47) Rafał Zając

    Zając Rafał (ur. 22.01.1983 r. Brzeg Dolny), animator kultury, działacz samorządowy i polityczny, autor logo Wołowa, od stycznia 2021 r. dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Wołowie, poprzednio m.in. kierownik Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji w Urzędzie Miejskim w Wołowie oraz dyrektor Wołowskiego Ośrodka Kultury. Jest inicjatorem powołania w ramach biblioteki gminnej Wołowskiego Domu Spotkania z Historią, którego celem jest „stworzenie udokumentowanego obrazu codziennego życia naszej społeczności, zabezpieczenie go i zachowanie dla przyszłych pokoleń, a także tworzenie publikacji w celu popularyzowania wiedzy na temat naszej wspólnej przeszłości”. Wg „Kuriera Gmin”, Rafał Zając jest jedną z 50. najbardziej wpływowych osób w powiecie wołowskim: „Jego doświadczenie daje mu siłę i pozycję w lokalnym środowisku od blisko 15 lat” [1, s. 6, 9].

    [1] mr: Oto 50 najbardziej wpływowych osób w powiecie wołowskim, Tygodnik powiatu wołowskiego „Kurier Gmin”, nr 1(1549), 7.01.2021.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

  • „Chemia śmierci”. Nieznane fakty z przeszłości Brzegu Dolnego. Spotkanie z autorem książki w Wołowie

    „Chemia śmierci”. Nieznane fakty z przeszłości Brzegu Dolnego. Spotkanie z autorem książki w Wołowie

    Tomasz Bonek, pochodzący z Wołowa dziennikarz i pisarz, napisał książkę „Chemia śmierci” o tym, co działo się podczas II wojny światowej w zakładach chemicznych w obecnym Brzegu Dolnym. Spotkanie z nim, zorganizowane 28 lipca z inicjatywy Rafała Zająca, dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Wołowie, spotkało się z ogromnym zainteresowaniem nie tylko wołowian. Pytano m.in. dlaczego niewiele mówi się o losie więźniów obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, których wykorzystywano w zakładach.

    Więźniowie pracowali przy produkcji gazów bojowych. Na ogół nie wiedzieli, gdzie trafiają. Przeżywali na ogół najwyżej trzy miesiące. Tych, którzy ocaleli, esesmani wyprowadzili w marszu śmierci. Wielu zamordowano w Środzie Śląskiej. Po II wojnie światowej zakłady zmieniły profil produkcji i zaczęły nosić nazwę „Rokita”. Więźniów upamiętniono inskrypcją na głazie, który przeniesiono przed zakład z polnej drogi, a pierwotnie upamiętniał dojście Hitlera do władzy. Jak na ogrom zbrodni i cierpienia ludzi to skromny pomnik – stwierdzili zgodnie uczestnicy spotkania autorskiego z Tomaszem Bonkiem. Padło pytanie, dlaczego tak się dzieje?

    Według autora książki, ludzie przeżyli ogromną traumę w czasie wojny i chcieli już tylko spokojnie żyć. Po drugie, celem zakładów jest produkcja, kwestie ogólnospołeczne nie są dla nich priorytetem. Dzieje się tak powszechnie. Mimo tego trudno pogodzić się z faktem, że po 1945 r.  światowe mocarstwa i niektóre koncerny wykorzystały do wzmocnienia swej pozycji biznesowej  i strategicznej specjalistów, którzy wcześniej byli na usługach Hitlera.

    Echo II wojny światowej odzywa się wciąż nie tylko w Brzegu Dolnym. Wielu z tych, którzy trafili po II wojnie światowej na tzw. ziemie odzyskanie, wspomina swe domy rodzinne na Kresach Wschodnich Polski. Zmuszeni zostali do ich opuszczenia w wyniku przesunięcia granic i mordów dokonywanych masowo przez ukraińskich nacjonalistów na bezbronnej ludności polskiej. Mordowali okrutnie, tak, by wywołać strach. Wielu osobom towarzyszy on do dziś. O tym, co przeżyli, nie chcą mówić nawet najbliższym.

    Tomasz Bonek jest autorem kilku książek, mających formę reportażu. Poprzednie poświęcił m.in. skarbowi średzkiemu i tajemnicom Lubiąża. Spotkanie autorskie zaplanowano w kawiarni letniej „Fraszka”, którą biblioteka publiczna zorganizowała – jako miejsce letniego wytchnienia – przy nowo zaaranżowanym przestrzennie basenie miejskim. Deszczowa pogoda wymusiła przeniesienie spotkania do sąsiedniej zadaszonej kawiarni.

    Na zdjęciu: spotkanie z Tomaszem Bonkiem (z lewej) poprowadził dyrektor biblioteki wołowskiej, Rafał Zając.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (46): Maciej Nejman

    Encyklopedia Dolnoślązaka (46): Maciej Nejman

    Nejman Maciej (ur. 14.01.1967 r. Wołów) samorządowiec, działacz społeczny i polityczny, popularyzator historii ziemi wołowskiej, zwłaszcza Lubiąża, którego jest rodowitym mieszkańcem. W latach 2006-2010 i 2014-2018 starosta wołowski, a 2010-2014 zastępca burmistrza Wołowa. Radny powiatu wołowskiego (od 2002 r.), obecnie dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Wołowie. Wg „Kuriera Gmin” jest jedną z 50. najbardziej wpływowych osób w powiecie wołowskim: „Jego doświadczenie bycia w lokalnej polityce na najwyższych stanowiskach – od zastępcy burmistrza Wołowa po starostę – daje mu mandat zaufania w sprawach służby zdrowia czy społecznych” [1, s. 7]. W latach 2020-2021 odbudowano z jego inicjatywy w Lasku św. Jadwigi w Lubiążu zniszczone po II wojnie światowej kaplice kalwarii jadwiżańskiej. W 1994 r. współzałożył Młodzieżowy Klub Sportowy „Odra” w Lubiążu i był w latach 2004-2010 jego prezesem. Od 2001 r. jest członkiem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. W 2003 r. z jego inicjatywy powstało Stowarzyszenie Lubiąż, którego stał się współzałożycielem i w latach 2003-2006 prezesem. W 2020 r. został nim ponownie. W latach 2008-2015 był wiceprezesem Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania „Kraina Łęgów Odrzańskich”. Za zasługi otrzymał: Medal „Pro Memoria” (2010 r.), Krzyż Czynu Zbrojnego Polskiej Samoobrony na Kresach Wschodnich RP (2015 r.), brązowy Medal za Zasługi dla Pożarnictwa (2016 r.), brązowy Medal za Zasługi dla Policji (2017 r.), Odznaczenie Pamiątkowe Za Zasługi dla Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej (2017 r.), a decyzją Zarządu Związku Powiatów Polskich w 2018 r. tytuł „Samorządowca 20-lecia”. Wykształcenie: absolwent studiów filozoficzno-teologicznych na Papieskim Fakultecie Teologicznym we Wrocławiu i licznych studiów podyplomowych, m.in.: geografia (Uniwersytet Wrocławski); Organizacja i Zarządzanie Placówką Oświatową (Wyższa Szkoła Bankowa we Wrocławiu; Resocjalizacja (Wałbrzyska Wyższa Szkoła Zarządzania i Przedsiębiorczości) oraz MBA w Administracji Publicznej (Wyższa Szkoła Handlowa we Wrocławiu).

    [1] mr: Oto 50 najbardziej wpływowych osób w powiecie wołowskim, Tygodnik powiatu wołowskiego „Kurier Gmin”, nr 1(1549), 7.01.2021.

    Na zdjęciu: Maciej Nejman przed zamkiem w Wołowie.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (45): Stowarzyszenie Lubiąż

    Encyklopedia Dolnoślązaka (45): Stowarzyszenie Lubiąż

    Stowarzyszenie Lubiąż organizacja pożytku publicznego założona w 2003 r. z inicjatywy Macieja Nejmana, który został jego prezesem (lata 2003 – 2006 i ponownie od 2020 r.). Skupia grupę mieszkańców wsi Lubiąż (gmina Wołów), znanej z największego w świecie dawnego kompleksu opactwa cystersów. Działa na rzecz zachowania dziedzictwa kulturowego i rozwoju wsi: wytyczono ścieżkę historyczno-przyrodniczą po najciekawszych miejscach Lubiąża, odbudowano kaplice kalwarii jadwiżańskiej w Lasku św. Jadwigi i udrożniono położoną na jego skraju studnię św. Jadwigi. Wydano też szereg publikacji i ustawiono tablice informacyjne, m.in. przy dawnym opactwie i zabytkowym kompleksie szpitala psychiatrycznego. W 2021 r. dzięki środkom pozyskanym z projektu kupiono piec do wypieku chleba cysterskiego, przy pomocy którego realizowane będą zadania edukacyjne. Dzięki temu projektowi członkowie stowarzyszenia zamierzają ożywić teren dawnego wiatraka i uchronić go przed zagładą. Zarazem nawiążą do czasów sprzed II wojny światowej, gdy przy młynie działało gospodarstwo rolne wraz z piekarnią. Siedzibą Stowarzyszenia Lubiąż jest dawna remiza strażacka, mieszcząca zalążki ekomuzeum cysterskiego.

    Na zdjęciu: członkowie Stowarzyszenia Lubiąż, 13.08.2021 r.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©

  • Wołów – kalendarium

    Wołów – kalendarium

    1157 wzniesienie drewnianego zamku przez księcia Władysława Wygnańca [3, s. 946].

    1202 najdawniejsza wzmianka o osadach, nieopodal których lokowano potem miasto Wołów: Starym Wołowie i Krzywym Wołowie. Stary Wołów wyrósł w pobliżu rozwidlenia dróg do Lubiąża i Głogowa, miejscu dogodnym do organizowania spędu bydła i handlu nim. Jeszcze bliżej tego rozwidlenia lokowano Krzywy Wołów [2, s. 73].

    ok. 1285 lokacja miasta Wołowa. Lokowane zostało na prawie magdeburskim [3, s. 459], a proces ten przeprowadzono prawdopodobnie na zlecenie księcia Przemka ścinawskiego. Wołów założono na surowym korzeniu, musiano więc zwerbować osadników, których na Śląsk sprowadzano z Zachodu, zachęcając przywilejami. Lokację przeprowadził tzw. lokator (zwany zasadźcą). W zamian otrzymał funkcję wójta, z czym wiązały się znaczne dochody [2, s. 80-82].

    1292 – książę Henryk III, kolejny pan Wołowa, wystawił dokument potwierdzający prawa wójta przyznane mu jako zasadźcy, a przy tym wyraził ubolewanie, że z powodu niedbalstwa poprzedniego wójta dokument lokacyjny zaginął [2, s. 81].

    1327 – Wołów opuścił książę Konrad I oleśnicki, do którego trafił na wygnanie po odebraniu mu księstwa przez księcia brzeskiego, Bolesława III. Przebywał na wygnaniu w Wołowie sześć lat [1, s. 459].

    1. poł. XV w. – Wołów obwarowano murami miejskimi [1, s. 459].

    1464 – wzniesiono ratusz, potem wielokrotnie odbudowywany i rozbudowywany [1, s. 459]. Wciąż jest siedzibą władz miejskich.

    1492 po śmierci Karola Białego, ostatniego piastowskiego księcia głogowsko-oleśnickiego, Wołów przeszedł pod zwierzchnictwo Korony Czeskiej [1, s. 459].

    pocz. XVI w. początek działalności w Wołowie mennicy książęcej [1, s. 459].

    1653 panem Wołowa został Krystian, syn księcia legnicko-brzeskiego Rudolfa, który ustanowił samodzielne księstwo wołowskie [1, s. 459].

    1672 po śmierci księcia Krystiana księstwo wołowskie odziedziczył książę piastowski, Jerzy Wilhelm [1, s. 459].

    1675 śmierć księcia Jerzego Wilhelma. Zmarł w Legnicy. Na nim dynastia Piastów śląskich wymarła [1, s. 459],

    1.07.1781 – wielki pożar Wołowa. Spłonęło niemal całe miasto. W wyniku odbudowy (z funduszy królewskich i zbiórki publicznej) zmieniło zasadniczo wygląd. Zabudowane zostało murowanymi domami krytymi dachówkami, poza kilkoma wyjątkami. Jedynie na przedmieściach budowano nadal domy z drewna, gliny i kryte gontem [2, s. 256-257].

    po 1781 i po wojnach napoleońskich rozebrano większość murów miejskich, a także zasypano fosy, co umożliwiło rozwój przestrzenny miasta [1, s. 459].

    1945 w czasie walk o Wołów uległo zniszczeniu 70 proc. substancji miasta, w tym wiele cennych obiektów historycznych [1, s. 459]. Po zakończeniu wojny Dolny Śląsk, w tym Wołów, powrócił w granice Polski.

    [1] Janusz Czerwiński: Dolny Śląsk. Przewodnik, Wydawnictwo Kartograficzne EKO-GRAF Sp. z o. o., Wrocław 2009.

    [2] Edward Czapiewski, Rafał Nowakowski (red.): Wołów historia miasta, Wydawnictwo Chronicon, Wrocław 2019.

    [3] Praca zbiorowa: Zabytki sztuki w Polsce. Śląsk, Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków, Warszawa 2006.

    Na zdjęciu: fragment murów miejskich.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (44): Herb Wołowa

    Encyklopedia Dolnoślązaka (44): Herb Wołowa

    Herb Wołowa przedstawia wołu, a uformowany został zapewne już w XIV w. Najdawniejsza wersja herbu wyobraża czerwonego wołu z białymi rogami, racicami i zakończeniem ogona na białym (lub srebrnym) tle. Herb z wizerunkiem wołu znajduje się na najstarszej znanej dziś pieczęci Wołowa, uwierzytelniającej dokument z 1407 r. [1, s. 94].

    [1] Edward Czapiewski, Rafał Nowakowski (red.): Wołów historia miasta, Wydawnictwo Chronicon, Wrocław 2019.

    Na zdjęciu: herb Wołowa, witraż, sala posiedzeń zamku w Wołowie.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (43): Dariusz Chmura

    Encyklopedia Dolnoślązaka (43): Dariusz Chmura

    Chmura Dariusz (ur. 12.10.1969 r. w Wołowie) [1] burmistrz Wołowa, lokalny polityk związany z ziemią wołowską, historyk, ambasador polskiej kultury kresowej, przewodniczący konwentu wójtów i burmistrzów gmin subregionu wrocławskiego. „Kurier Gmin” uznał go w 2021 r. za jedną z 50. najbardziej wpływowych osób w powiecie wołowskim: „Buduje swoje zaplecze i ściąga ciągle najwięcej pieniędzy dla gminy z zewnątrz niż dotychczasowi burmistrzowie” [2, s. 7].

    Dariusz Chmura ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Wołowie, a następnie historię na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracował m.in. w Zespole Szkół Specjalnych w Wołowie oraz w Powiatowym Centrum Edukacji i Pomocy Pedagogicznej w Wołowie [1].

    [1] www.portalsamorzadowy.pl

    [2] mr: Oto 50 najbardziej wpływowych osób w powiecie wołowskim, Tygodnik Powiatu Wołowskiego „Kurier Gmin”, nr 1(1549), 7.01.2021.

    Na zdjęciu: Dariusz Chmura.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©