Kategoria: Historia

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (44): Herb Wołowa

    Encyklopedia Dolnoślązaka (44): Herb Wołowa

    Herb Wołowa przedstawia wołu, a uformowany został zapewne już w XIV w. Najdawniejsza wersja herbu wyobraża czerwonego wołu z białymi rogami, racicami i zakończeniem ogona na białym (lub srebrnym) tle. Herb z wizerunkiem wołu znajduje się na najstarszej znanej dziś pieczęci Wołowa, uwierzytelniającej dokument z 1407 r. [1, s. 94].

    [1] Edward Czapiewski, Rafał Nowakowski (red.): Wołów historia miasta, Wydawnictwo Chronicon, Wrocław 2019.

    Na zdjęciu: herb Wołowa, witraż, sala posiedzeń zamku w Wołowie.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©

  • Nowe wieże widokowe i most na polsko-czeskim pograniczu. Odbyła się promocja projektu „Czesko-polski szlak grzbietowy – część wschodnia”

    Nowe wieże widokowe i most na polsko-czeskim pograniczu. Odbyła się promocja projektu „Czesko-polski szlak grzbietowy – część wschodnia”

    W trudnych górskich warunkach w rejonie ziemi kłodzkiej na polsko-czeskim pograniczu wzniesiono 10 wież widokowych, udało się znaleźć wykonawcę mostu na polsko-czeskiej granicy, uzgodniono procedury na szczeblu administracji samorządowej, która w Republice Czeskiej jest odmienna od polskiej, a nawet zdołano przekonać czeskiego arystokratę, by zgodził się na budowę wieży i sprzedał kawałek szczytu. A wszystko to w ramach projektu „Czesko-polski szlak grzbietowy – część wschodnia”.

    Projekt realizowano przez trzy lata (2018-2021), a wzięło w nim udział aż 18 partnerów – po stronie polskiej: Międzylesie, Bystrzyca Kłodzka, Duszniki-Zdrój, Radków, gmina miejska Nowa Ruda, gmina wiejska Nowa Ruda i powiat kłodzki, a po czeskiej: Deštné i Olešnice w Orlických horách, Vysoká Srbská, miasto Nový Hrádek i Stowarzyszenie Neratov. Koordynację wziął na siebie Euroregion Glacensis.

    Jaroslav Štefek, sekretarz Euroregionu Glacensis: – Trudność w realizacji projektu polegała między innymi na tym, że struktura samorządu w Republice Czeskiej jest inna niż w Polsce, a aby projekt zrealizować, trzeba mieć partnera po drugiej stronie granicy.

    Początkowo nie wszystkich projekt zachwycał, gdyż w Republice Czeskiej powstaje sporo wież widokowych, ale zmienili zdanie, gdy usłyszeli, że tylko trzy wieże zbudowane zostaną w zupełnie nowych miejscach, a w siedmiu przypadkach powstaną tam, gdzie obiekty tego typu już dawniej stały.

    Niektóre realizacje zdumiewają. Na wzgórzu Šibeník (niespełna pół kilometra od niewielkiego miasta Nový Hrádek) na wieżę widokową przebudowano jeden z wiatraków farmy wiatrowej, którą zlikwidowano, gdyż nie spełniła oczekiwań. Nie zmarnowano nawet stacji transformatorowej. Zaadaptowana została na punkt informacji turystycznej i galerię, w której można zobaczyć różne niezrealizowane projekty wież na Šibeníku (proponowano np. peryskop, dzięki czemu widoki okolicy można by zobaczyć nie ruszając się z dołu).

    Zupełnie inny charakter ma wieża widokowa na szczycie Wielka Desztna (Velká Deštná) po czeskiej stronie Gór Orlickich. To monumentalna ażurowa konstrukcja. Miała stać tu wieża futurystyczna, ale Jan Kolowrat Krakowski, czeski arystokrata, któremu państwo zwróciło zagrabiony w czasach komunistycznych majątek włącznie z lasami, stwierdził, że tu nie pasuje. Początkowo w ogóle nie zgadzał się na budowę wieży. W końcu zmienił zdanie. Przekonało go to, że dawniej na szczycie stała już wieża (była to wieża triangulacyjna), a ponadto wieża skanalizuje ruch turystyczny, dzięki czemu w innych częściach wzgórza będzie można prowadzić gospodarkę leśną bez przeszkód. Ostatecznie sprzedał kawałek lasu, gdyż wieża z projektu unijnego nie mogła powstać na prywatnym gruncie.

    Wieże zintensyfikowały ruch turystyczny, są celem wędrówek, ale stały się też symbolem współpracy polsko-czeskiej. Nic tak zaś nie łączy, jak mosty, dlatego zbudowano drewniany most w Neratovie, na którym wiszą dwie flagi: polska i Republiki Czeskiej. Tuż obok, po stronie czeskiej, zbudowano nawet browar, w którym znalazły pracę osoby niepełnosprawne.

    Jednym z elementów promocji projektu była wizyta studyjna dziennikarzy w dniach 12-14.07 2021 r.

    Tekst i fot. Anna Kurek-Perzyńska

    Na zdjęciu: wieża widokowa na Šibeníku.

    .

  • Wrocław. Przedwojenny komisarz policji… znów w akcji. Tym razem w roli krasnala. Przy Hali Stulecia stanie sobowtór Eberharda Mocka

    Zabytkowa kopuła Hali Stulecia – jedynego wrocławskiego zabytku wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – od 7 grudnia br. pilnowana będzie noc i dzień. Straż pełnić ma… miejski krasnal. Otrzymał imię Ebi. To zdrobniała forma imienia Eberhard. Eberhard Mock, komisarz policji, jest słynnym bohaterem kryminałów Marka Krajewskiego, których akcja dzieje się w przedwojennym Breslau, czyli dzisiejszym Wrocławiu. Jako jedna z pierwszych podążyła jego śladami Małgorzata Urlich-Kornacka, przewodnik miejski ze Stowarzyszenia Podróżników TUiTAM. Turyści docierają z nią m.in. do miejsc, które cieszyły się złą sławą. Przewodniczka buduje napięcie już samym swoim pojawieniem się w stroju, którego pozazdrościć mogłaby jej niejedna wrocławska przedwojenna kokota. Spacery z dreszczykiem cieszą się tak dużym powodzeniem, że udało się zgromadzić środki na wykonanie sobowtóra Mocka o wyglądzie krasnala. Wykonanie rzeźby zlecono plastyczce, Beacie Zwolańskiej-Hołod. Jej usytuowanie przy Hali Stulecia jest nieprzypadkowe. To w niej dzieje się akcja dwóch kryminałów Marka Krajewskiego, z których jeden z nich – pt. „Mock” – autor pisał przez kilka miesięcy w gabinecie znajdującym się w jej sercu.

    Marek Perzyński

    wszelkie prawa zastrzeżone

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (42): Kamienie graniczne dóbr opactwa cysterskiego w Krzeszowie

    Kamienie graniczne dóbr opactwa cysterskiego w Krzeszowie – zachowały się m.in. w Krzeszowie (muzeum w Domu Opata, lokalizacja wtórna), muzeum w Kamiennej Górze (lokalizacja wtórna), Chełmsku Śląskim (lokalizacja wtórna) i przed kościołem w Ulanowicach koło Lubawki. Powstały w czasie rządów opata krzeszowskiego Innocentego Fritscha, który po objęciu swoich rządów w 1727 r. powołał komisję graniczną celem oznaczenia włości opactwa krzeszowskiego specjalnymi słupkami. Wykute zostały z piaskowca i oznaczone znakami proweniencyjnymi. Na słupku prezentowanym w muzeum w Krzeszowie wyryto infułę i pastorał (oznaki władzy opackiej), datę 1727 i inicjały opata Innocentego Fritscha: IAG, co oznacza: Innocnetius Abbas Grissoviensis (Abbas – opat, Grüssau – niemiecka nazwa Krzeszowa). Większość zachowanych słupków została wykonana w tej formie. Wyjątkami są słupki w Kamiennej Górze, Ulanowicach i Chełmsku Śląskim.  Słupek w Kamiennej Górze oznaczono monogramem IFAG i datą 1733. Na kamieniu granicznym w Ulanowicach pod infułą widnieje herb opactwa krzeszowskiego. Z kolei słupek w Chełmsku Śląskim opatrzono od strony rewersu dodatkowo inskrypcją RSSI, co oznacza Residentia Schatzlariensis Societatis Jesu (Towarzystwo Jezusowe w Zaclerzu), gdyż pierwotnie stał on na granicy dóbr opactwa cystersów krzeszowskich i jezuitów.

    [1] Opis kamienia granicznego dóbr krzeszowskich w muzeum-Domu Opata w Krzeszowie.

    Marek Perzyński

    wszelkie prawa zastrzeżone

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (37): Kościół pw. św. Marcina w Jaworze

    Kościół pw. św. Marcina w Jaworze – świątynia o unikatowym oryginalnym średniowiecznym wystroju rzeźbiarskim, wzniesiona z fundacji książęcej, jedna z najstarszych na Śląsku, świadcząca o dawnej świetności politycznej i gospodarczej Jawora. W okresie kontrreformacji stała się ważnym punktem ideowego odniesienia społeczności katolickiej – przy pomocy języka sztuki = względem zbudowanego przez protestantów w Jaworze protestanckiego Kościoła Pokoju.

    Kościół pw. św. Marcina wzniesiony został w latach 1330-1370 z fundacji księcia piastowskiego Henryka jako świątynia parafialna [1, s. 22], będąca niezbędnym czynnikiem właściwego funkcjonowania ówczesnej społeczności miejskiej. Jest to obiekt wczesnogotycki, ale o jeszcze starszym rodowodzie – wzmiankowany był już w 1242 r. [2, s. 344]. Jest najstarszym kościołem w Jaworze. Zbudowany został przez muratorów sprowadzonych specjalnie z Czech. Należy do grupy rzadkich na Śląsku kościołów typu trzynawowego halowego. Jego monumentalna bryła – ulegająca przeobrażeniom aż do poł. XVII w – stanowiła długie lata dominantę panoramy Jawora [1, s. 22]. Góruje nad nim – od zachodu – jedna kwadratowa wieża. Planowano dwie, lecz druga zawaliła się w 1533 r. Istniejącą ukończono w latach 1534-1536 [2, s. 344].

    O statusie jaworskiej fary, wyrafinowanym guście artystycznym książęcego mecenasa i kontynuatorów jego dzieła świadczy jej wystrój. Do dziś zachowało się kilkadziesiąt wykonanych z piaskowca wsporników i zworników we wnętrzu, do którego wejście prowadzi przez trzy portale. Główny – od zachodu – z tympanonem maswerkowym otoczonym bordiurą z postaciami – datowany jest na XIV w. Drugi – od południa – również gotycki, dostępny był jedynie członkom Rady Miejskiej Jawora, która – jako patron tutejszego kościoła – udawała się tędy do ław kolatorskich. W tympanonie umieszczono wizerunek patrona jaworskiej fary, św. Marcina [1, s. 22]. Siedząc na koniu, ucina połę swego płaszcza dla biedaka [2, s. 344]. Trzeci portal, renesansowy (ok. 1615 r.), o bogatej ornamentyce, flankują okazałe kolumny, w zwieńczeniu których umieszczono łaciński napis – w tłumaczeniu: „Oto Brama Pańskiej Sprawiedliwości Dostępna Wchodzącym” [1, s. 22].

    W okresie kontrreformacji kościół pw. św. Marcina zbarokizowano. Ołtarz główny, ołtarze boczne, figury przyścienne, ambona, monumentalne obrazy i organy zaczęły grać w wielkim, typowym dla baroku, spektaklu Theatrum sacrum, tworząc jednolity obraz podporządkowany jednej nadrzędnej idei. Wyreżyserowany został przez Kaspra Karola Franciszka Scribaniego, który objął funkcję katolickiego proboszcza w Jaworze w 1688 r. W pocz. XVIII w. rozmieścił w różnych punktach miasta kamienne pomniki i kolumny z figurami Maryi i świętych, wzmacniając tym siłę oddziaływania programu ideowego kościoła pw. św. Marcina. Figury i kolumny te przywracały Jaworowi – jak to określa Anna Grynszpan z miejscowego muzeum – „charakter miasta katolickiego utracony w czasie protestantyzmu” [1, s. 22], gdy w rękach protestantów znajdował się też kościół św. Marcina (lata 1526-1650) [2, s. 344]. Na placu kościelnym stoi jeden z takich pomników, przedstawiający św. Judę Tadeusza (1726 r.), przeniesiony w 1873 r. z południowo-wschodniej części Rynku [1, s. 22].

    O wyjątkowej klasie barokowego wyposażenia jaworskiej fary świadczy m.in. ołtarz boczny z obrazami Matki Bożej i Trójcy Świętej pędzla Michaela Leopolda Willmanna [2, s. 344], zwanego śląskim Rembrandtem.

    Literatura:

    [1] Anna Grynszpan (red.): Jawor. Dzieje i zabytki, Muzem Regionalna w Jaworze, Jawor 2007.

    [2] Zabytki sztuki w Polsce. Śląsk, praca zbiorowa, Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków, Warszawa 2006.

    Marek Perzyński ©®

    wszelkie prawa zastrzeżone

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (36): Złota bulla

    Złota bulla (Aurea bulla Fundationis Universitatis Wratislaviensis) – akt założycielski obecnego Uniwersytetu Wrocławskiego, wówczas akademii prowadzonej przez jezuitów. Podpisany został 21.10.1702 r. przez cesarza Leopolda I Habsburga. W efekcie powołano dwuwydziałową uczelnię zwaną od imienia cesarza Leopoldiną (z wydziałami teologicznym i filozoficznym), określono jej władze, insygnia i przywileje – na wzór uniwersytetów w Paryżu, Wiedniu i Bolonii. Na czele Leopoldiny stanął rektor kolegium jezuickiego mianowany przez generała zakonu, a o obsadzie profesorskiej decydowali przełożeni zakonu. Złota bulla przechowywana jest w Oddziale Rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Kolejna fundamentalna decyzja dla wrocławskiej uczelni zapadła w 1811 r. – połączono Leopoldinę z Uniwersytetem Viadrina we Frankfurcie nad Odrą, co zapoczątkowało rozkwit wrocławskiego ośrodka akademickiego. Uniwersytet we Wrocławiu próbowano powołać już na pocz. XVI w. [1, s. 38-39].

    Na zdjęciu: Złota bulla z 1702 r.  

    [1] Maria Wanke-Jerie: Wrocławskie cuda nauki, „Nowe Życie”, nr 3/493, marzec 2016.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

    Wszelkie prawa zastrzeżone

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (35): von Portatius

    Portatius von, pruska rodzina szlachecka rezydująca na Śląsku m.in. w pałacu w Czarnym Borze, w którym obecnie mieści się szpital odwykowy.

    Portatius to pierwotnie wschodnio-pruska rodzina wiążąca swój początek z Johannem Portatiusem (ur. 1610 r.), od 1636 r. pastorem  we wschodnich Prusach. Tam poślubił córkę [1, s. 114] pastora Annę z Tharau [2]. Z tej okazji poeta Simon Dach [2] z Królewca [1, s. 114] skomponował wiersz, który stał się później kanwą popularnej pieśni ludowej „Anna z Tharau” [2]. W 1786 r. Portatiusowie zostali nobilitowani – stali się członkami dziedzicznego pruskiego stanu szlacheckiego. Podstawą egzystencji rodu były majątki ziemskie, ale jego przedstawiciele pełnili też funkcje duchownych, oficerów i wysokich urzędników [1, s. 114].

    Pułkownik Bernard von Portatius (ur. 23.12.1801 r. w Prusach Wschodnich) poślubił 4.10.1843 r. baronównę Friedoline von Zedlitz-Neukirch (ur. 4.10.1822 r. w Karpnikach koło Jeleniej Góry), która jako najstarsza z siedmioro dzieci barona Otto von Zedlitz-Neukirch, właściciela majątku rycerskiego Karpniki, była dziedziczką dominium Czarny Bór, kupionego przez jej ojca na licytacji. Ślub odbył się w kościele ewangelickim w Grzędach, wchodzących w skład dominium Czarny Bór. Ze związku pułkownika Portatiusa z baronówną Zedlitz-Neukirch narodziło się trzech synów, z których najstarszy – Hans Otto (ur. 29.03.1848 r. w Głogowie) stał się na mocy starszeństwa dziedzicem dóbr. Jego ojciec zmarł 6.10.1862 r., a matka 22.05.1893 r. [1, s. 114-115]

    Hans Otto von Portatius poślubił 19.09.1872 r. Drahomirę Frankenberg von Luettwitz (ur. 1850 r.), z którą miał pięcioro dzieci. Do przejęcia majątku przygotowywany był – jako najstarszy syn – Hans Bernard (ur. 8.03.1875 r.). Hans Otto wziął udział w 1870 r. w kampanii wojennej. W tym czasie dominium Czarny Bór podniesione zostało do rangi majoratu, a 28.06.1893 r. stało się siedzibą ordynacji o pow. 1344 r. Były to zatem dobra niepodzielne. W latach 1892 – 1902 Hans Otto von Portatius był starostą kamiennogórskim, a następnie naczelnym dyrektorem prowincji śląskiej i dożywotnim członkiem dworu pruskiego. Zmarł 26.08.1908 r., a jego żona 6.02.1927 r. [1, s. 115].  

    Hans Bernard von Portatius – spadkobierca Hansa Otto – ożenił się w 1906 r. z niemiecką szlachcianką Verą Elsą von Einsiedel (ur. 15.10.1887 r.), z którą doczekał się syna, Huberta Zygfryda (ur. 23.10.1907 r.). Hans Bernard przejął w 1908 r. po śmierci ojca majątek, który  powiększył, zmodernizował i upiększył. Według danych z 1917 r. jego powierzchnia wynosiła 1345 ha – był to ówcześnie największy majątek ziemski na ziemi kamiennogórskiej. Sporą jego część stanowiły lasy [1, s. 115-116].

    Hans Bernard von Portatius najbardziej znaczące prace w siedzibie majątku w Czarnym Borze przeprowadził po I wojnie światowej. Dobudowano wówczas najwyższe piętro pałacu, zmodernizowano go, powstało biuro wraz z wozowniami i garażami, wyremontowano poszczególne budynki. Ponadto zbudowano nową leśniczówkę w Grzędach. Mimo wielu obowiązków w majątku, Hans Bernard von Portatius nie stronił od służby publicznej – w latach 1912-1919 był naczelnikiem urzędu Grzędy-Czarny Bór. Nosił wojskowy tytuł rotmistrza, pasjonował się myślistwem – pełnił funkcję przewodniczącego związku myśliwskiego w Górach Wałbrzyskich i we wschodnich Karkonoszach. Szczególnie pielęgnował pełen cennych drzew park przydworski w Czarnym Borze, w którym – zgodnie ze swą wolą – spoczął po śmierci (zm. 31.05.1942 r. w Berlinie) na utworzonym specjalnie przypałacowym cmentarzu rodowym. Pogrzeb miał myśliwską oprawę – odegrano hejnał na myśliwskich rogach, a następnie oddano salwę honorową myśliwskimi sztucerami [1, s. 116].  

    Rotmistrz był ostatnim ordynatem na Czarnym Borze, gdyż jego syn walczył na froncie wschodnim i nigdy do rodzinnych dóbr nie wrócił – po wojnie osiedlił się w Niemczech, gdyż Dolny Śląsk przypadł Polsce. Majątkiem zarządzała wdowa po ordynacie, korzystając z pomocy nadleśniczego z Grzęd. 9.05.1945 do Czarnego Boru wkroczyli Sowieci. Wszystko, co dało się wynieść z pałacu i sąsiednich obiektów, załadowali na ciężarówki i wywieźli na stację kolejową w Witkowie, skąd trafiło do Związku Sowieckiego. Verę von Portatius poniżano, nie oszczędził jej też polski Urząd Bezpieczeństwa. Latem 1945 r. została aresztowana i trafiła do więzienia w Kamiennej Górze, z którego zwolniono ją w maju 1946 r. Wysiedlona została do Niemiec, podobnie jak – decyzją wielkich mocarstw tworzących koalicję antyhitlerowską – inni Niemcy. Zmarła w 1953 r. w Brauenfels [1, s. 116-117].

    Cmentarz rodowy Portatiusów w pobliżu pałacu zachował się, jedynie park przekształcił się w las. Pałac można obejrzeć z daleka, ale dyskretnie, bo wokół spacerują pacjenci mieszczącego się w nim szpitala.  

    Literatura:

    [1] Ks. Władysław Stępniak (red.): Czarny Bór. Historia i współczesność, Wydawca „AFRA” Wałbrzych, Czarny Bór 2007.

    [2] Władimirowo (obwód kaliningradzki), www.wikipedia.pl

    Marek Perzyński

    Wszelkie prawa zastrzeżone

  • Ratusz w Ząbkowicach Śląskich

    Ratusz w Ząbkowicach Śląskich

    Należy do najpiękniejszych tego typu budowli na Dolnym Śląsku. Nawiązuje do okresu gotyku, gdy religia sakralizowała władzę.

    Strzelista wieża przypominająca wieże średniowiecznych śląskich kościołów, w narożu figura Maryi odwołująca się prawdopodobnie do słynnego sanktuarium maryjnego w pobliskim Bardzie, dekoracje i sentencje – ząbkowicki ratusz odwołuje się wprost do idei budownictwa średniowiecznego [1, s. 58], sygnalizując prastarą metrykę miasta. W rzeczywistości wzniesiony został w XIX w., gdy salony opanował romantyzm. Duchowość przeciwstawiono racjonalności, jako nie dającej odpowiedzi na nurtujące człowieka pytania o sens życia. Architektura nowe idee wyraziła neostylami, m.in. neogotykiem.

    Noszący neogotycki kostium ząbkowicki ratusz zaprojektował mistrz tej formy, Alexis Langer. Znany jest z wielu udanych XIX-w. realizacji na Śląsku. Ząbkowicki ratusz otrzymał kamienną, ażurową wieżę – to charakterystyczny motyw w twórczości Langera. Sam ratusz w ogólnym zarysie nawiązuje do poprzedniego ząbkowickiego ratusza, który w 1858 r. spłonął niemal z całym miastem. Szybko podjęto decyzję o budowie nowego [1, s. 58].

    Obecnie w ratuszu mieszczą się biblioteka miejska i sala ślubów, w której zawisł po II wojnie światowej jeden z obrazów Michaella Willmanna, zwanego śląskim Rembrandtem.

    [1] Bogusław Czechowicz, Izabela Żak: Dolny Śląsk. Zabytki, Agencja Reklamowo-Wydawnicza „Promocja”, Bydgoszcz, br. r. wyd.

    Na zdjęciu: panorama Ząbkowic Śląskich. Wieża ratusza – druga z prawej.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©®

    wszelkie prawa zastrzeżone

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (33): Opera „Faust” według dramatu Johanna Wolfganga von Goethe z muzyką księcia Antoniego Radziwiłła

    Pierwsza muzyczna adaptacja utworu Goethego w historii światowej opery, autorstwa księcia Antoniego Radziwiłła, namiestnika Wielkiego Księcia Poznańskiego, powstała w latach 1808-1832 m.in. w jego pałacu w Ciszycy (obecnie w granicach Kowar), wchodzącym w skład współcześnie powstałego szlaku Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej. Książę osobiście zaprezentował fragmenty partytury w Weimarze Goethemu, który – wyraziwszy zachwyt – wprowadził pod jej wpływem niewielkie zmiany w tekście swego utworu. „wiele rzeczy znalazłem tak dobrze pomyślanych, nawet genialnych, żem się nigdy po namiestniku tego spodziewać nie mógł” – pisze w liście z 1829 r. o muzyce do „Fausta” Fryderyk Chopin, gość księcia Radziwiłła w jego posiadłości w Antoninie. Operę w całości wystawiła w 1835 r. – dwa lata po śmierci księcia Radziwiłła – Berlińska Singakademie. Po raz pierwszy w pełnej wersji w Polsce utwór zaprezentowano 15.08.2012 r. w pałacu w Wojanowie. „… niesłusznie zapomniane dzieło (egzemplifikujące styl wczesno-romantycznej opery) rozpoczyna swój powrót do życia w bezpośredniej bliskości miejsca swych narodzin (pałac Ciszyca w Kowarach) – skomentował w okolicznościowej broszurze Marek Dyżewski, muzyk, eseista i krytyk muzyczny. Jego zdaniem, wydarzenie to wpisało się w tendencję współczesnego życia muzycznego, polegającą na odchodzeniu od żelaznego, ogranego repertuaru, na rzecz dzieł nieznanych, a godnych poznania. Zarazem przypomniano postać księcia Radziwiłła, będącego – zdaniem Marka Dyżewskiego – w życiu artystycznym Berlina 1. XX w. postacią wybitną. Jego berliński pałac, w którym umieszczono potem kancelarię III Rzeszy, stanowił centrum życia muzycznego, literackiego i teatralnego, a o pozycji księcia w świecie muzyki świadczy jego zażyłość m.in. z Beethovenem, Mendelssohnem i Chopinem, którzy dedykowali mu swe utwory. Operę „Faust” wystawiono w Polsce w całości dzięki staraniom Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej [1].

    [1] Wydawnictwo okolicznościowe, towarzyszące wystawieniu opery „Faust” według dramatu Johanna Wolfganga von Goethe z muzyką księcia Antoniego Radziwiłła w pałacu Wojanów (15.08.2012 ) i w bazylice na Świętej Górze koło Gostynia (29.09.2012).

    Marek Perzyński

    Wszelkie prawa zastrzeżone

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (32): Karkonosze

    Karkonosze – najwyższe górskie pasmo Sudetów i zarazem całych Czech, nazywane dawniej Górami Olbrzymimi (niem. Riesengebirge) [1, s. 2], co oddaje sposób ich postrzegania przez ludzi minionych wieków, o mentalności zawężonej do najbliższej okolicy.

    Karkonosze są górami granicznymi – z ok. 650 km kw. powierzchni do strony polskiej należy ok. 185 km kw., pozostała do Czech [2, s. 51]. Granica państwowa przebiega głównym grzbietem Karkonoszy, jest to zarazem dział wodny pomiędzy dorzeczem Odry i Łaby [3, s. 7].

    Karkonosze rozciągają się na długości 36 km pomiędzy Przełęczą Szklarską na zachodzie, a Przełęczą Lubawską na południowym wschodzie [1, s. 2].

    Najwyższym szczytem Karkonoszy jest Śnieżka (1603 m n.p.m.), będąca jednocześnie najwyższą górą Czech. Do bardziej znanych szczytów po polskiej stronie należą też: Wielki Szyszak (1509 m n.p.m.), Smogornia (1490 m n.p.m.), Łabski Szczyt (1472 m n.p.m.) i Szrenica (1361 m n.p.m.), na której podszczytowy punkt prowadzi wyciąg krzesełkowy [2, s. 51].

    Szczyt Śnieżki po polskiej stronie zajmują XVII-w. kaplica św. Wawrzyńca (najwyżej położony w Polsce zabytek sztuki barokowej) i modernistyczny budynek obserwatorium meteorologicznego. Po stronie czeskiej stoi wzniesiony współcześnie futurystyczny obiekt poczty czeskiej – w powszechnej opinii porażający brzydotą [2, s. 51].

    Harmonijnie współgrają z krajobrazem w Karkonoszach stare schroniska. Do najbardziej znanych należą: schronisko PTTK „Samotnia” im. Waldemara Siemaszki i „Strzecha Akademicka” [2, s. 51].

    Karkonosze to góry o niezwykle ciekawej rzeźbie terenu. Szczególną uwagę zwracają monumentalnych rozmiarów granitowe formacje skalne, urokliwe doliny poprzecinane górskimi wartkimi potokami i przepastne kotły polodowcowe o stromych ścianach, które porastają rzadkie okazy roślin [1, s. 2].

    Najbardziej wartościowy przyrodniczo obszar Karkonoszy objęto instytucjonalną ochroną prawną, tworząc w 1959 r. Karkonoski Park Narodowy. Znalazły się w nim m.in. słynne karkonoskie wodospady. [1, s. 2].

    Wodospad Kamieńczyka (27 m wysokości) jest najwyższym wodospadem w polskiej części Sudetów [2, s. 51]. Jego niezwykłe walory krajobrazowe wykorzystano jako scenografię baśniowego w klimacie filmu „Opowieści z Narnii” [1, s. 2]. Wraz z drugim wodospadem w Karkonoszach – Szklarki – stanowi samoistny cel turystycznych wędrówek i jest jednym ze źródeł dochodu Karkonoskiego Parku Narodowego, do którego wstęp jest biletowany. Dojście do wodospadu Szklarki zajmuje ok. 10 min. [2, s. 51], do Kamieńczyka – ok. 30 min. W pobliżu obu są schroniska turystyczne.  

    Stolicą Karkonoszy i zarazem powiatu jeleniogórskiego jest Jelenia Góra, malowniczo położona w Kotlinie Jeleniogórskiej, otoczona Karkonoszami (od południa), Górami Kaczawskimi (od północy), Rudawami Janowickimi (od wschodu) i Górami Izerskimi (od zachodu). Miastami o szczególnym turystycznym znaczeniu w Karkonoszach są też Szklarska Poręba, Karpacz i Kowary [1, s. 2].

    W rejonie Jeleniej Góry rozciąga się słynna Dolina Pałaców i Ogrodów [21, 2], obejmująca m.in. zamek Chojnik i założenia pałacowo-parkowe w Łomnicy, Wojanowie, Karpnikach, Cieplicach i leżącej obecnie w granicach Kowar Ciszycy [2, s. 51]. Miniatury wielu okolicznych rezydencji i największy wykonany dotąd model Karkonoszy – w ciekami wodnymi, formami skalnymi, schroniskami, zabudową Śnieżki i zabudową centrum Karpacza – prezentowane są w Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska w Kowarach, według pomysłu twórcy tego kultowego w Karkonoszach miejsca, Mariana Piaseckiego.      

    [1] Karkonosze. Informator turystyczny, publikacja zrealizowana ze środków miast i gmin w ramach Porozumienia o wspólnej promocji: Powiatu Jeleniogórskiego, miast: Jelenia Góra, Karpacz, Kowary, Piechowice, Szklarska Poręba oraz gmin: Mysłakowice, Podgórzyn, Janowice Wielkie, Jeżów Sudecki i Stara Kamienica, br. r. wyd.

    [2] Katarzyna Krzemińska: Karkonosze – na długie jesienne spacery, „Nowe Życie”, 10/532, październik 2019.

    [3] Tadeusz Steć: Karkonosze. obszar konwencji turystycznej w CSRS, Wydawnictwo „Sport i turystyka”, Warszawa 1962.

    Tekst. i fot. Marek Perzyński

    wszelkie prawa zastrzeżone

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (26): Bierzyce

    Encyklopedia Dolnoślązaka (26): Bierzyce

    Bierzyce – wieś w gminie Długołęka w powiecie wrocławskim, w wyniku intensywnej rozbudowy stykająca się już zabudową z sąsiednią Łoziną – wsią znaną z posiadania w kościele wizerunku maryjnego przywiezionego tuż po II wojnie światowej przez polskich osadników z Kresów wschodnich Polski, zagarniętych przez Związek Sowiecki. Jednym z najciekawszych zabytków Bierzyc jest pałac zamieszkały przez plastyka, zaangażowanego przy oprawie plastycznej m.in. zrealizowanego z rozmachem filmu „Quo Vadis”. W sąsiedniej wsi Zaprężyn znajduje się niezwykle malowniczy wąwóz. Mieszkaniec Bierzyc Wiesław Zając zdobył w 2018 r. mandat radnego powiatu wrocławskiego, a następnie zasiadł jako etatowy członek w jego zarządzie. Jest zwolennikiem równomiernego rozwoju wszystkich miejscowości w powiecie wrocławskim, ale podkreśla, że myśląc o Bierzycach i ich okolicy serce zawsze bije mu mocniej. Należy do najbardziej zaangażowanych w lokalne sprawy polityków.

    Na zdjęcu: Wiesław Zając wskazuje na mapie Bierzyce.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©®

  • Wrocław. Ostatnia msza po polsku w Breslau – rocznica

    Wrocław. Ostatnia msza po polsku w Breslau – rocznica

    Przed kościołem św. Marcina na wrocławskim Ostrowie Tumskim znajdują się pamiątkowe płyty poświęcone Polonii wrocławskiej, przedstawiające m.in. rodło. Jest to stylizowany kontur Wisły, będący w okresie międzywojennym znakiem Polonii w Niemczech. Kościół św. Marcina służył wrocławskiej Polonii w latach 1921-1939. Ostatnie nabożeństwo po polsku odprawił w nim 17 września 1939 r. – w dniu napaści Związku Sowieckiego na Polskę i tym samym rozpoczęciu okupacji Polski wspólnie przez Niemców i Sowietów – pochodzący z Opola ks. Józef Sikora, a ostatni wpis w kościelnej księdze po polsku brzmiał:
    „I nie ustaniemy w walce, siłę słuszności mamy
    I mocą tej słuszności wytrwamy i wygramy”.

    16 września 2019 r. o godz. 11.00, w 80. rocznicę ostatniej mszy św. dla Polaków w ówczesnym Breslau, odprawiona zostanie w kościele św. Marcina msza św., po której nastąpi złożenie kwiatów pod tablicami upamiętniającymi Polonię wrocławską. Uroczystą oprawę zapewnią m.in. harcerze oraz poczty sztandarowe szkół imienia dawnej Polonii wrocławskiej: SP nr 25 im. Franciszka Juszczaka, SP nr 63 im. Anny Jasińskiej i Sportowa Szkoła Podstawowa nr 72 im. Władka Zarembowicza.

    Tekst i fot: Marek Perzyński © ®

  • Podkarpacie/Lubelszczyzna/Kraków/Dolny Śląsk Wielka dama. Księżna Izabela z Flemingów Czartoryska  i jej „Dama z łasiczką”

    Podkarpacie/Lubelszczyzna/Kraków/Dolny Śląsk Wielka dama. Księżna Izabela z Flemingów Czartoryska i jej „Dama z łasiczką”

    Co łączy pałac i kościół w Sieniawie na Podkarpaciu, słynne Puławy na Lubelszczyźnie i Kraków z dolnośląskimi Cieplicami? Słynna „Dama z łasiczką” i dama niepospolita – Izabela z Flemingów Czartoryska.

    Izabela z Flemingów Czartoryska (ur. 1746 r. – zm. 1835 r.) – żona księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, generała ziem polskich – była przedstawicielką jednego z najznamienitszych rodów polskich, autorką pierwszej popularnej historii Polski, tekstów o zakładaniu ogrodów i pierwszego w Polsce muzeum, które ufundowała w swej posiadłości w Puławach [1, s. 5-6,8]. W tym celu zbudowała Świątynię Sybilli i zgromadziła w niej pamiątki po Koperniku, Kochanowskim, Kościuszce, królach i bohaterach narodowych, a w Domu Gotyckim – arcydzieła malarstwa europejskiego, m.in. „Damę z łasiczką” Leonarda da Vinci (obecnie eksponowaną w Krakowie) i „Pejzaż z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta [2, s. 3].

    Jak prowincjuszka przeobraziła się w damę

    W ciągu długiego i obfitujacego w burzliwe wydarzenia życia przeszła ogromną metamorfozę: z niewykształconej prowincjuszki w rokokową salonową lalę, a następnie w żarliwą patriotkę walczącą o sprawę polską. Zasłużyła się m.in. dla Śląska – wrażenia z podróży na kurację w Cieplicach-Zdroju (obecnie dzielnica Jeleniej Góry) opisała w książe „Dyliżansem przez Śląsk. Dziennik podróży do Cieplic w roku 1816”, będącej dziś cennym źródłem informacji [3, s. 123]. Zwracała uwagę na wszystko, co ma związek z Polską. Najwięcej czasu poświęciła na zwiedzanie Wrocławia, którego zabytki z epoki piastowskiej ogladała z zachwytem i zarazem z żalem, wspominając, że „… był czas, kiedy to wszystko należało do Polski, długo tu rządzili Piastowie…” [1, s. 8]. Mimo swych 70 lat zachowała trzeźwość umysłu, wielką żywotnośc, była ciekawa świata. Jej opisy Śląska są barwne, nie pozbawione humoru, a nawet złożliwości – dotyczą spotykanych podczas podróży miejsc i ludzi. Odwiedzała okoliczną arystokrację, podziwiała przyrodę, zwracała uwagę nawet na przemysł.

    Słynna Świątynia Sybilli

    W Puławach Izabela Czartoryska ukształtowała ogród o charakterze romantyczno-krajobrazowym [2, s. 3], który stał się na ziemiach polskich wzorcowym założeniem typu krajobrazowego [4, s. 184]. Potraktowała go jako wspaniałą oprawą dla wznosionych wówczas budowli. Była to m.in. słynna Świątynia Sybilli, pod względem ideowym pełniącą rolę świątyni pamięci o wielkich Polakach – wzniesiona została jako znak nadziei na ocalenie narodu polskiego z carskiej niewoli [2, s. 3].

    Puławy – polskie Ateny

    Goszczono wówczas w Puławach największych polskich uczonych i artystów, m.in. Franciszka Karpińskiego, Piotra Norblina i Zygmunta Vogela. Tak zyskały miano polskich Aten, a puławski dwór Czartoryskich – kolebki polskości. Kresem świetności Puław stała się klęska powstania listopadowego [2, s. 2-3]. Dobra puławskie zostały skonfiskowane przez władze czarskie, a Czartoryscy zmuszeni do emigracji [4, s. 185].

    Główną siedzibą Czartoryskich stał się na dziesiątki lat Hotel Lambert w Paryżu, a w kraju – pałac w Sieniawie na Podkarpaciu. Do Sieniawy trafiły słynne zbiory księżnej Izabeli (potem przeniesiono je do Hotelu Lambert), tutaj powstała nekropolia rodowa (krypta pod kościołem z osobnym wejściem) i pod koniec XIX w. ordynacja rodowa [4, s. 183, 185].

    Myśli różne o sposobie zakładania ogrodów

    Park Izabeli Czartoryskiej w Sieniawie nie dorównywał wprawdzie urodą parkowi w Puławach, jednak odegrał znaczącą rolę w kształtowaniu założeń ogrodowych na ziemi przemyskiej. Księżna Izabela była w tym zakresie – jako autorka dzieła „Myśli różne o sposobie zakładania ogrodów wydanego w 1805 r. we Wrocławiu – niekwestionowanym autorytetem [4, s. 185].

    Księżna Izabela z Flemingów Czartoryska spoczęła w krypcie rodowej w Sieniawie, jako jedna z 22 osób z tej rodziny [4, s. 185].

    Kluczem do krypty dysponuje proboszcz i obsługa pałacu w Sieniawie, mieszczącego dziś hotel. Portret księżnej Izabeli wisi w pałacu na poczesnym miejscu w sali balowej.

    Literatura:

    [1] Izabela Czartoryska: Dyliżansem przez Śląsk. Dziennik podróży do Cieplic w roku 1816. Z francuskiego przełożyła oraz wstępem i przypisami opatrzyła Jadwiga Bujańska, Zakład Narodowy iminia Ossolińskich Wydawnictwo, Wrocław – Warszawa – Kraków 1968.

    [2] Puławy i okolice. Urokliwa kraina nad Wisłą, wydano na zlecenie Urzędu Miasta Puławy, Zamość 2009.

    [3] Małgorzata Ploch, Piotr Napierała: Parki romantyczne Kotliny Jeleniogórskiej, Fundacja Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej, Wrocław 2011.

    [4] Bożena Figieła: Karpacki szlak ogrodów i domów historycznych. Przewodnik turystyczny, Podkarpacka Regionalna Organizacja Turystyczna, Rzeszów 2015.

    Na zdjęciu: sala balowa w pałacu w Sieniawie na Podkarpaciu. Na portrecie pierwszym od lewej – księżna Izabela Czartoryska.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©®

    wszelkie prawa zastrzeżone

  • Opole. Kod katedralnych wrót, czyli jak biskup Nossol wzmacniając lokalną tożsamość pomógł uratować małe województwo

    Opole. Kod katedralnych wrót, czyli jak biskup Nossol wzmacniając lokalną tożsamość pomógł uratować małe województwo

    Główne drzwi katedry w Opolu – zamontowane w listopadzie 1997 r. – to unikat. Zostały odlane ze spiżu. W całej Polsce dzieł tego typu jest tylko kilka, m.in. w Gnieźnie, Płocku i Tarnowie. Opolskie to rodzaj podręcznika do nauki historii Opolszczyzny – wciąż słabo rozpropagowanego turystycznie regionu – i w efekcie poznania mentalności jej mieszkańców. Przedstawiono na nich nawet… powódź tysiąclecia w 1997 r.

    Spiżowe drzwi powstały w czasie urzędowania pierwszego biskupa opolskiego, Alfonsa Nossola, dzięki któremu utworzono w Opolu uniwersytet. Tak wzmocniono intelektualne zaplecze regionu, w efekcie czego w 1999 r. – podczas wielkiej reformy administracyjnej Polski – mieszkańcom udało się ocalić województwo opolskie i zachować samorządową autonomię na poziomie wojewódzkim m.in. w zakresie dysponowania środkami. Zaprocentowało też silne poczucie własnej tożsamości, zakorzenionej w lokalnej tradycji i obyczaju.

    Jak uczonym w Opolu zaczął sprzyjać nawet Bóg

    Abp Nossol (tytułem arcybiskupa został obdarzony przez papieża Jana Pawła II m.in. za wybitne zasługi na rzecz ekumenizmu w Polsce) wiedząc, że dzięki pozycji w hierarchii społecznej jego głos o specyfice Opolszczyzny dotrze nie tylko pod strzechy, ale i do urzędniczych gabinetów, doprowadził do powstania uczelni wykorzystując zaplecze seminarium duchownego. Tak teologia stała się podwaliną uniwersytetu, który obudowano innymi wydziałami.

    Mowa serca”

    Biskup tłumaczył, że uczelnia powstać musi, by oszczędzić ludziom… przykrości. Według niego mogliby spotykać się w dużych ośrodkach akademickich – z powodu posługiwania się charakterystyczną dla wielu obszarów Opolszczyzny gwarą – z ostracyzmem. Mają zaś prawo do nieskrępowanego używania – jak to określał – „mowy serca”. Miał też na myśli język niemiecki, który w wielu środowiskach na Opolszczyźnie – z racji zamieszkującej ten region sporej grupy mniejszości niemieckiej – używany jest powszechnie.

    Drogie drzwi nie tylko sercu

    Decyzja o wykonaniu spiżowych wrót do katedry zapadła w 1993 r., a impulsem było – przypadające w 1995 r. – 700-lecie parafii katedralnej, o czym przypomina napis z obu stron wrót – z jednej strony po polsku, z drugiej po łacinie. Z jak ogromnymi kosztami wiąże się taka inwestycja, może świadczyć choćby fakt, że pomysł udało sfinalizować dopiero w 1997 r.

    Symfonia światła”

    Drzwi opolskiej katedry – jako dzieło sztuki – otrzymały nazwę „Symfonia światła”, zgodnie z zawartym w nich programem ideowym. Życie przyrównano tutaj narracyjnie do wielkiego dzieła muzycznego, w którym odgrywamy – zależnie od pozycji społecznej, uwarunkowań zewnętrznych, potrzeb i nabytych kompetencji – różną rolę, a dyrygentem jest sam Bóg-Stwórca. Rolę uwertury pełnią sceny ukazane w tympanonie, znajdującym się nad drzwiami. Przedstawiają początki ludzkości zgodnie z przekazem Księgi Rodzaju. Tyle że tutaj w akcie stworzenia udział bierze cała Trójca Święta, opromieniająca to dzieło. Ciała niebieskie – efekt kreacji Boga Ojca – rozświetla złoty blask. Promienie spływające w dół są niczym rodzaj starożytnego zapisu nutowego hymnu „Ciebie Boże wychwalamy”. Trójca Święta tworzy tutaj kompozycyjną oś. Wyraża boską harmonię, doskonały ład, który naruszył grzech. Po lewej stronie u dołu tympanonu umieszczono trzy sceny rozgrywające się w raju: stworzenie człowieka, grzech pierworodny i wygnanie z raju. Z prawej u dołu tympanonu widzimy zaś zabójstwo Abla przez jego brata Kaina oraz ofiarę Abrahama. Ofiarę złożyli też Kain i Abel, dymy ofiarne się łączą, ale dym z ofiary Kaina nie został przyjęty – snuje się po ziemi.

    Anioł czyny waży

    Listwa łącząca wizualnie lewe i prawe drzwi jest swoista cezurą pomiędzy światem pełnym harmonii – ukazanym w górnej części tympanonu – a światem, w którym dobro miesza się nieustannie ze złem. Człowiek w walce ze złem nie jest sam – Bóg daje mu wsparcie, ale też – jak mówi katechizm – za dobre wynagradza, a za złe karze. Jako jeden z pierwszych na listwie – patrząc od góry – ukazany został św. Michał Archanioł z wagą, odmierzający ludzkie czyny. Ponadto widzimy relief przedstawiający przechowywane w opolskiej katedrze relikwie Krzyża Świętego, następnie św. Weronikę z chustą z odbitym na niej wizerunkiem umęczonego Chrystusa oraz patronów-orędowników: św. Floriana gaszącego pożar i św. Franciszka z gołąbkami w dłoniach, symbolizującymi pokój, dobro i ofiarę.

    Wir dziejów

    Z postacią św. Michała Archanioła dzierżącego wagę konweniuje wiatrak, ukazany w dolnej części lewego skrzydła drzwi. Ich autor – Adolf Panitz – zobrazował tak wieczność, nie skamieniałą, ale dynamiczną, w której nieustannie miesza się to, co było i co jest z tym, co będzie. Wrażenie dynamiki wzmocnił prezentując wydarzenia i postaci z różnych miejsc i epok poprzez ich celowe przemieszanie, tworząc na pozór chaotyczną kompozycję. Rezygnacja z geometrycznego układu kwater była zatem zabiegiem celowym.

    Motyw z Nysy

    Swoisty wywód o dziejach zbawienia – w kontekście historii diecezji opolskiej i w ogóle Opolszczyzny – kontynuowany jest na obu skrzydłach drzwi. Górna część skrzydła lewego obrazuje potop. Za Mojżeszem dzierżącym kamienne tablice z Dekalogiem podąża Noe wiodący wybranych – bogobojnych – przedstawicieli rodzaju ludzkiego do arki. Widoczna nad nimi podparta o księgę postać to prorok Izajasz. Nieopodal Mojżesza widzimy scenę chrztu Chrystusa w Jordanie, Matkę Boską Opolską, św. Piotra oraz św. Jakuba dźwigającego na plecach – niczym Atlant – bazylikę w Nysie, noszącą jego wezwanie. W tej części wrót przedstawiono też scenę kuszenia Antoniego Pustelnika przez kobietę w stroju Ewy.

    Św. Jacek w wychodzi z płomieni

    Strona prawa drzwi przedstawia swoisty korowód postaci związanych ze Śląskiem Opolskim. Św. Jacka – ratującego się z płomieni – rozpoznamy po monstrancji. Św. Jacek cieszy się wielką popularnością na Śląsku Opolskim. W kompleksie zamkowym w Kamieniu Śląskim – odnowionym staraniem diecezji opolskiej z przeznaczeniem na dom rekolekcyjny, studiów i sanatorium – ma dedykowano mu kaplicę, a abp Nossol mieszkanie, do którego przeniósł się z Opola po przejściu na emeryturę.

    Inkwizytor z Opola. Pierwszy w Polsce

    Obok św. Jacka widzimy Reginalda (pierwszego udokumentowanego – w 1223 r. – proboszcza obecnej katedry) i św. Pawła, który patronuje jednemu z ważniejszych dla dziejów Opola kościołów. Oczywiście, nie mogło zabraknąć św. Wojciecha, który – według miejscowych przekazów traktowanych przez historyków w kategoriach legendy – miał w sąsiedztwie tzw. kościoła „na górce” udzielać chrztu dawnym tutejszym pogańskim mieszkańcom i głosić kazania. Ważne miejsce w historii zajęli też – i dostali miejsce na drzwiach katedry – Peregryn z Opola (słynny dominikański kaznodzieja i pierwszy na ziemiach polskich inkwizytor) i ostatni opolski książę piastowski Jan Dobry, na tarczy którego znajduje się herb Opola: półkrzyż i półorzeł. Książę dostał tutaj do towarzystwa św. Annę Samotrzecią – niezwykle czczoną na Górze św. Anny na Opolszczyźnie. Powyżej niej widzimy św. Jadwigę śląską. Na tym nie koniec, bo przedstawiono też postacie z najnowszej historii Opolszczyzny: pierwszego biskupa opolskiego Franciszka Jopa, papieża Jana Pawła II (ukazany został na prawy skos od św. Anny) i abp. Alfonsa Nossola (on dostał miejsce na prawo od papieża-Polaka ). Z drugiej strony papieża widzimy ks. Stefana Baldego (inicjator budowy spiżowych wrót do katedry, ówczesny jej proboszcz) oraz – w birecie i okularach – ks. Józefa Kubisa, dawnego katedralny proboszcza, który przeszedł do historii jako budowniczy sześciu opolskich kościołów i trzech szpitali. O związkach diecezji opolskiej z miejscowym uniwersytetem i w ogóle uniwersytecki charakter Opola podkreśla herb tej uczelni, a ogólnopolskie idee bliskie mieszkańcom i system preferowanych przez nich wartości – sztandar „Solidarności”, postaci o. Maksymiliana Kolbego, ks. Jerzego Popiełuszki i Lecha Wałęsy.

    Według Ślązaków nawet zwykła ludzka praca się opłaca

    Zwykła ludzka praca – wpisana w etos Ślązaka – uosabiają tutaj oblicza zwykłych ludzi: górników, hutników, kowala, rolnika, ogrodnika, młynarza, piekarza. Gdy powstawały katedralne drzwi, wciąż żywe było wspomnienie wielkiej powodzi, która latem w 1997 r. nawiedziła również Opolszczyznę. Sceny z zalanego Opola umieścił artysta w dolnej części prawego skrzydła drzwi.

    Spiżowe drzwi w Opolu – pokryte już patyną – są nie tylko swoistą Biblią pauperum, ale same stały dokumentem epoki, w której powstały. Tworząc je nawiązano do tradycji sięgającej średniowiecza, gdy tego typu dzieła – podnoszące rangę świątyni i będące pomocą duszpasterską w prezentowaniu trudnych często treści teologicznych – zaistniały po raz pierwszy w świątyniach.

    Adolf Panitz – projektant spiżowych drzwi do opolskiej katedry – jest Ślązakiem (urodził się w Zabrzu), absolwentem ASP w Krakowie. W Opolu, z którym związał się w 1964 r., można oglądać wiele jego dzieł, m.in. tympanon nad bocznym wejściem, grobowiec księcia Jana Dobrego i epitafium bpa Franciszka Jopa w katedrze oraz płaskorzeźbę upamiętniającą hrabiego Matuschkę przy ul. Krakowskiej.

    Literatura:

    Krzysztof Ogiolda: Historia zbawienia i regionu zapisana w drzwiach opolskiej katedry, https://plus.nto.pl/historia-zbawienia-i-regionu-zapisana-w-drzwiach-opolskiej-katedry/ar/11599950, dostęp 31.07.2019.

    Na zdjęciu: fragment spiżowych drzwi opolskiej katedry przedstawiający m.in. św. Jacka.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

    wszelkie prawa zastrzeżone

  • Poznań/Wielkopolska. Poznańska archikatedra z… dolnośląskim DNA

    Poznań/Wielkopolska. Poznańska archikatedra z… dolnośląskim DNA

    Bazylika archikatedralna na poznańskim Ostrowie Tumskim – duma rodowitych Poznaniaków, kościół o najstarszej metryce pisanej w Polsce, jeden z najznakomitszych zabytków w kraju – zawiera zaskakująco duży ładunek… dolnośląskiego DNA.

    Ołtarz główny – późnogotycki poliptyk z 1512 r., prawdopodobnie dłuta wrocławskiego rzeźbiarza Jakuba Beinhardta – sprowadzono w 1952 r. z kościoła pw. św. Katarzyny w Górze Śląskiej, flankujące prezbiterium stalle z pocz. XVII w. pochodzą ze Zgorzelca, a stojąca przy łuku tęczowym późnobarokowa ambona z 1720 r. jest z Milicza – wymieniając najważniejsze elementy wyposażenia poznańskiej archikatedry Włodzimierz Łęcki w przewodniku „Zwiedzamy Poznań” nie ukrywa miejsca ich pochodzenia [1, s. 30-32].

    Patronka na złotym polu

    O ile utratę stalli i ambony Dolnoślązacy mogą jakoś przeboleć, to widząc ołtarz główny bierze żal, że tak wspaniale dzieło sztuki – dające pojęcie o prymarnej roli śląskiej kultury w średniowieczu w Polsce – wywieziono z Dolnego Śląska. Wprawdzie w bazylice archikatedralnej ołtarz zajął centralne miejsce, a w kościele w Górze Śląskiej – po zamontowaniu podczas modernizacji kościoła nowego ołtarza – prezentowany był on na ścianie bocznej, nie umniejsza to faktu, że wywożąc to dzieło zubożono Śląsk kulturowo. Tym bardziej, że ołtarz ten jest z kościołem w Górze Śląskiej związany ideowo. Otóż trzy rzeźby na złotym polu – przedstawione w polu środkowym – wyobrażają NMP z Dzieciątkiem, patronkę kościoła w Górze Śląskiej św. Katarzynę oraz św. Barbarę. Towarzyszy im 12 świętych – wyobrażające ich rzeźby widzimy na skrzydłach bocznych. Rewersy i awersy skrzydeł bocznych – prezentowanych w okresie Wielkiego Postu – przedstawiają sceny pasyjne. Z kolei na rewersach skrzydeł tylnych eksponowane są – w okresie Adwentu – postacie czterech świętych. Eksponowana w predelli scena Ostatniej Wieczerzy nawiązuje do sprawowanej podczas Mszy św. Eucharystii [1, s. 31, 33].

    Gotyk częściowo zrekonstruowany

    Ołtarz główny, stalle i ambona trafiły do bazyliki archikatedralnej po II wojnie światowej. Część jej oryginalnego wyposażenia przepadło podczas walk o Poznań toczonych w lutym 1945 r. Odbudowa bazyliki archikatedralnej z wojennych zniszczeń trwała 11 lat. Gotycka sylwetka, którą wówczas odzyskała, to efekt częściowej rekonstrukcji (w ok. 40 proc). Przeprowadzono wówczas też prace archeologiczne, dzięki czemu odsłonięto w podziemnych kryptach – udostępnianych odtąd do zwiedzania – wiele elementów wczesnoromańskich i romańskich [1, s. 31].

    Na zdjęciu: na pierwszym planie ambona z Milicza, w głębi prezbiterium – ołtarz główny pochodzący z kościoła pw. św. Katarzyny w Górze Śląskiej.

    Literatura:

    [1] Włodzimierz Łęcki: Zwiedzamy Poznań, Wydawnictwo PTTK “Kraj”, Warszawa 1990.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©

    Wszelkie prawa zastrzezone