Autor: Marek Perzyński

  • Proboszcz Roku

    Proboszcz Roku

    Najlepsza emerytura to pod ziemię nura – odpowiada ze śmiechem ks. dr Ryszard Staszak, proboszcz w Sulistrowicach koło Wrocławia, na sugestię, żeby ograniczył aktywność, bo czas, aby coś “na leki” odłożyć. Mieszkańcy archidiecezji wrocławskiej przyznali mu tytuł Proboszcza Roku.

    Statuetkę wręczył 24 czerwca 2019 r. – w święto miasta Wrocławia i archikatedry wrocławskiej – osobiście metropolita wrocławski, ks. dr Józef Kupny. Uroczystość odbyła się w archikatedrze pod koniec Mszy św., sprawowanej za miasto Wrocław. W stallach zasiedli m.in. biskupi – w tym sufragan legnicki Marek Mendyk i ordynariusz świdnicki Ignacy Dec – oraz prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk, dzierżąc na piersiach atrybut władzy – okazały łańcuch z herbem miasta. Obecny był też Andrzej Jaroch – przewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.

    Ks. Staszak odbudował kościół na szczycie Ślęży, zwanej świętą górą Ślązaków. W kościele był ogromny dół, bo posadzkę zerwali archeolodzy – niszcząc bezpowrotnie piaskowcowe płyty podłogowe i ambonę. Zniknął też kuty żyrandol. W takim stanie świątynia pozostała na długie lata, chyląc się ku upadkowi, tak, jakby komuś zależało, by chrześcijańska świątynia zniknęła ze Ślęży – miejsca szczególnego dla śląskiej kultury. Władze Sobótki wszczęły alarm, ówczesny metropolita wrocławski, abp Marian Gołębiewski, zwrócił się do ks. Staszaka o zajęcie się kościołem na Ślęży. Ten nie odmówił, choć wchodził w wiek emerytalny. Zbudował m.in. kaplicę w Sulistrowiczkach, która stała się miejscem pielgrzymkowym, a obecny metropolita – abp Józef Kupny – podniósł ją do rangi sanktuarium. Ma zatem doświadczenie w prowadzeniu budów. Nie miał tylko jednego – pieniędzy na remont kościoła na Ślęży. Z tym też sobie poradził. Msze św. na Ślęży zaczął odprawiać na schodach kościoła, niezrażony tym, że kilka kroków dalej palono ogniska i pieczono kiełbaski przez osoby odwrócone plecami do ołtarza. Ks. Staszak zawsze witał wszystkich – także tych przy ogniskach.

    Wielokrotnie próbowano ks. Staszaka zastraszyć. Gdy jechał na Ślężę, przy drodze spotykał takich, którzy układali dłonie na znak diabelskich rogów i syczeli, a bywało, że na drodze natrafiał na kamienie, które mogły uszkodzić auto. Co więcej, próbowano podpalić kaplicę w Sulistrowiczkach, rzucano na ks. Staszaka obelgi i groźby w Internecie, słano donosy do kurii. Ks. Staszak wszystko przetrzymał.

    – Nie wiem, czy zdołałbym sobie poradzić, gdyby nie wsparcie księdza arcybiskupa Józefa Kupnego – mówi dziś.

    Kościół na Ślęży po remoncie znów – podobnie jak przed wiekami – jest miejscem kultu i kultury. Wkrótce u stóp kościoła stanie pomnik księcia piastowskiego Bolka II Małego, dla którego wzorem jest tumba nagrobna tegoż księcia w mauzoleum w Krzeszowie. Ks. Bolko – ostatni książę śląski, który – jak pisał Długosz – do końca stał przy Polsce – zbudował na szczycie Ślęży zamek, na podwalinach którego zbudowano kościół. Ks. Staszak wyeksponował relikty zamku, uczy historii, umiłowania ziemi rodzinnej. Parafianie i turyści uwielbiają jego poczucie humoru, cenią za odwagę i otwartość. On zaś ma jeszcze jedno marzenie – chciałby, aby przy kościele na Ślęży powstało muzeum.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

  • Dolnoślązacy – Zasłużeni dla Zdrowia Narodu

    Dolnoślązacy – Zasłużeni dla Zdrowia Narodu

    Kilkaset osób przybyło na Galę Honorowych Dawców Krwi. Uroczystość odbyła się 12 czerwca 2019 r. na scenie głównej im. Grzegorzewskiego Teatru Polskiego we Wrocławiu, na której – jako główni bohaterowie – wystąpili krwiodawcy. Schodzili z niej z medalem „Honorowy Dawca Krwi – Zasłużony dla Zdrowia Narodu”.

    Aktu dekoracji dokonał Krzysztof Dworak – dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Kwiolecznictwa we Wrocławiu. „Z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że krwiodawcy to anonimowi bohaterowie, którzy potrafią hojnie rozdawać nadzieję w kroplach oddawanej krwi” – powiedział do zebranych wojewoda dolnośląski, Paweł Hreniak. Za zaangażowanie i poświęcenie ludziom dziękował krwiodawcom również osobiście Marcin Krzyżanowski, wicemarszałek Dolnego Śląska. Wśród osób, które odebrały gratulacje, był m.in. wyróżniony tego dnia medalem Mirosław Owczarek – poeta, podróżnik, pracownik Stawów Milickich. Oddaje krew honorowo od 18 roku życia. Nie liczy, ile jej oddał. Nie zna osób, którym dzięki temu pomógł. Nie liczy z tego powodu na żadne profity. Jeden z swoich tomików poetyckich nazwał „Pod piórem anioła”.

    Na zdjęciu: Mirosław Owczarek (z lewej) z wicemarszałkiem Dolnego Śląska, Marcinem Krzyżanowskim tuż po akcie dekoracji.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

  • Konkurs na limeryk o Paczkowie

    Konkurs na limeryk o Paczkowie

    Konkurs na limeryk o Paczkowie organizowany jest przez Stowarzyszenie Pegaz we współpracy z Biblioteką Publiczną im. Jana Brzechwy w Paczkowie pod patronatem burmistrza Gminy Paczków. Ma za zadanie rozwijać m.in. patriotyzm lokalny, ale wziąć w nim może udział praktycznie każdy – nie tylko mieszkaniec Paczkowa.

    Do konkursu dopuszczone zostaną tylko prace spełniające wymogi formalne. Limeryk powinien mieć:
    – pięć wersów;
    – układ rymów aabba.

    Prace przyjmowane są do 30 czerwca 2019 r. na adres: Stowarzyszenie Pegaz, 48-370 Paczków, Rynek 20 lub pocztą elektroniczną biuro@pegaz.org.pl. Do prac należy dołączyć wypełnioną i podpisaną kartę zgłoszenia i oświadczenie.

    Marek Perzyński

  • Śladami Czerwonego Barona w Świdnicy

    Śladami Czerwonego Barona w Świdnicy

    W Parku Sikorskiego w Świdnicy można zobaczyć od wiosny 2019 r. wierną replikę samolotu Czerwonego Barona, czyli barona Manfreda von Richthofen, asa lotnictwa I wojny światowej. Przez lata próbę wykorzystania Richthofena do promocji Świdnicy torpedowano. Argumentowano, że nie wypada, aby polskie miasto reklamowało się przy pomocy niemieckiego żołnierza.

    Zmienił się jednak prezydent miasta i podejście do wielu spraw. Richthofenowi nikt już wprawdzie w Świdnicy hołdów nie składa, ale zrozumiano wreszcie, że jego historia może być kolejnym wabikiem, który ściągnie do miasta turystów. Zorganizowano wystawy plenerowe – w wieży ratuszowej i w parku Sikorskiego oraz wykonano replikę Fokkera Dr 1 – identycznego samolotu, którym latał Richthofen. Oczywiście, pomalowany jest na czerwono – bo na taki kolor przemalował Rochtohefen swój samolot bojowy, zyskując przydomek Czerwonego Barona. Zginął w walce, ale żyje w legendzie. Do 1945 r. cieszył się w Świdnicy niemal kultem. W jego domu rodzinnym obok parku Sikorskiego było muzeum, po którym nie ma śladu – eksponaty wywieźli prawdopodobnie w 1945 r. Sowieci. Obecnie jest to wielorodzinny budynek mieszkalny, ale w ogrodzie zachował się poświęcony Czerwonemu Baronowi przedwojenny pamiątkowy głaz. Obok miejscowy pasjonat historii wmurował polską płytę pamiątkową. W wieży ratuszowej można przekonać się, jak mocno legenda Czerwonego Barona wykorzystywana jest we współczesnej popkulturze i marketingu. Władze Świdnicy, które też chcą z tego tortu wykroić spory kawałek, zachęcają do komercjalizacji pomysłu – w Informacji Turystycznej w Rynku można już kupić m.in. okolicznościowy znaczek turystyczny z wizerunkiem samolotu Czerwonego Barona, jego rodzinnej willi w Świdnicy i takie gadżety, jak samoloty, mapki, magnesy, kubki, koszulki, pocztówki.

    Replika samolotu kosztowała 47 500 złotych, z czego miasto wyłożyło tylko ok. 4 700 zł, ponieważ 85% to dofinansowanie unijne i 5% środki krajowe. Powstała w ramach projektu „Odlotowe miasta – Świdnica i Trutnov” ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego Programu Współpracy Transgranicznej 2014 -2020 INTERREG V-A Republika Czeska – Polska i budżetu państwa za pośrednictwem Euroregionu Glacensis.

    Na zdjęciu:

    7 czerwca 2019 r. replikę samolotu w Świdnicy obejrzała grupa czeskich dziennikarzy, w ramach wyjazdu studyjnego po Dolnym Śląsku, zorganizowanego przez Dolnośląską Organizację Turystyczną w ramach projektu „Wspólne Dziedzictwo” finansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Interreg VA Republika Czeska – Polska.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

  • Najwyżej ocenione dolnośląskie licea i technika. Przoduje Wrocław

    Fundacja Edukacyjna „Perspektywy” publikuje co roku listę najlepszych liceów i techników w Polsce. Zwycięzców najnowszego rankingu ogłoszono 10.01.2019 r. w Warszawie. Najlepsze licea na Dolnym śląsku działają we Wrocławiu: nr XIV im. Polonii Belgijskiej, nr III im. Adama Mickiewicza oraz Akademickie Liceum Politechniki Wrocławskiej. Wśród techników doceniono wrocławskie Technikum nr 10 w Elektronicznych Zakładach Naukowych i Technikum nr 13 im. Marii Dąbrowskiej oraz świdnickie Technikum nr 5 im. Wincentego Stysia. Nagrody wręczono 24.01.2019 r. podczas uroczystej gali w gmachu głównym Politechniki Wrocławskiej.

    Marek Perzyński

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (20): Lenné Peter Joseph

    Peter Joseph Lenné (ur. 1789 – zm. 1866), wybitny architekt krajobrazu, posiłkując się koncepcjami urbanistycznymi przy kształtowaniu i wzbogacaniu założeń parkowych (m.in. w Berlinie) stworzył podstawy nowoczesnego zawodu architekta krajobrazu. Od 1824 r. królewsko-pruski dyrektor ogrodów w Poczdamie-Sanssouci. Zaprojektował szereg parków przyzamkowych i ogrodów przy posiadłościach ziemskich. W Kotlinie Jeleniogórskiej wykonał projekty parków w Mysłakowicach i Wojanowie, a przy wielu innych na etapie projektowania służył radą [1, s. 63, 188].

    Marek Perzyński

    Literatura:

    [1] Arne Franke: Śląskie Elizjum. Zamki, pałace, dwory i parki w Kotlinie Jeleniogórskiej, Deutsches Kulturforum östliches Europa e.V., Potsdam 2004.

  • Opowieść o Polsce Katarzyny Popińskiej

    Opowieść o Polsce Katarzyny Popińskiej

    Katarzyna Popińska jest jedną z nielicznych we Wrocławiu malarek – batalistek. Kontynuuje dzieło Jana Matejki, który ilustrując pędzlem dzieje Polski stoczył bój o pamięć historyczną w czasie zaborów.

    Przez pryzmat obrazów Matejki patrzymy dziś na większość wydarzeń historycznych, m.in. hołd pruski i bitwę pod Grunwaldem. Po 123 latach Polska znów stała się ciałem, o czym w setną rocznicę odzyskania niepodległości w 2018 r. opowiedziano na rożne sposoby. Najbardziej do wyobraźni przemawia obraz – w wydaniu Katarzyny Popińskiej zyskuje on nie tylko rangę dokumentu. Pokazuje, jak postrzegają zmagania o wolny kraj Polacy w XXI w. Jak trafne to spojrzenie, można ocenić osobiście. Wystawę Katarzyny Popińskiej pokazano w centrum Wrocławia: w Klubie Muzyki i Literatury.

    – Motywy patriotyczno-historyczne należą do moich ulubionych, utożsamiam się z chlubnymi dziejami oręża polskiego, a są one wspaniałe, co powinno napawać nas dumą – mówi autorka. – Tradycje wojskowe mojej rodziny sprawiły, że mam ogromny szacunek dla ludzi służących narodowi i państwu polskiemu. Wystawę zadedykowałam swojemu ojcu – pułkownikowi Wojska Polskiego.

    Koniec wystawy zaplanowano na luty 2019 r. Trwa od listopada 2018 r. Towarzyszy jej katalog. Pieczę nad ekspozycją objął Ryszard Sławczyński, dyrektor Klubu Muzyki i Literatury we Wrocławiu.

    Na zdjęciu: Katarzyna Popińska podczas wernisażu w Klubie Muzyki i Literatury. Zdjęcie użyczone przez autorkę wystawy.

    Marek Perzyński

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (19): Krystian Ławnik

    Ławnik Krystian, student IV roku Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu (2018 r.), pracownia rzeźby; absolwent V Liceum Ogólnokształcącego w Legnicy. 9.12.2018 r. uczestnik corocznej licytacji dzieł sztuki na rzecz wsparcia Polaków pozostałych na dawnych Kresach Rzeczypospolitej – przekazał na ten cel rzeźbę swego autorstwa, którą wylicytowano.

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (18): Bogdana Słupska-Uczkiewicz

    Słupska-Uczkiewicz Bogdana, adwokat, specjalistka w zakresie obrony praw człowieka, mieszkanka Wrocławia.

  • Mural dedykowany Wandzie Rutkiewicz. Z okazji stulecia praw wyborczych kobiet w Polsce

    Mural dedykowany Wandzie Rutkiewicz. Z okazji stulecia praw wyborczych kobiet w Polsce

    Ścianę budynku przy ul. Legionów 4a we Wrocławiu zdobi od 8 grudnia 2018 r. mural poświęcony Wandzie Rutkiewicz, wieloletniej mieszkance Wrocławia, pierwszej Polce i trzeciej kobiecie na świecie, która zdobyła Mount Everest.

    Jako pierwsza Polka i pierwsza kobieta zdobyła też K2. Co więcej, spośród czternastu ośmiotysięczników zdobyła osiem. Oprócz Mount Everestu i K2 weszła na Nanga Parbat, Sziszapangmę, Gaszerbrum II, Gaszerbrum I, Czo Oju i Annapurnę.

    Rysunek widoczny na wrocławskim muralu upamiętnia jej wyprawę w Pireneje w 1969 r. z początków kariery. Nawet lina wspinaczkowa układa się na nim tak samo, jak na zdjęciu, które zachowało się w archiwach Ministerstwa Sportu i Turystyki.

    Wanda Rutkiewicz zaginęła w maju 1992 r. podczas ataku szczytowego na Kanczedzongę. Swojej siostrze mówiła wcześniej: „Jeśli zginę w górach, to znaczy, że tak miało być”.

    Mural powstał na podstawie rysunku Marty Frej, a namalowany został przez panie z firmy Red Sheels w ramach akcji „Kobiety na mury” z okazji obchodów stulecia praw wyborczych kobiet w Polsce.

    W ramach tej samej akcji w Katowicach wykonano mural dedykowany dr Jolancie Wadowskiej-Król, która w PRL-u ratowała dzieci z ołowicą, a w Warszawie rozpoczęły się prace nad uhonorowaniem w ten sam sposób zmarłej w 2018 r. wybitnej piosenkarki, Kory. We Wrocławiu partnerem akcji jest Urząd Miejski Wrocławia.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

  • Wielka scena dla seniora

    Wielka scena dla seniora

    Najpierw było blisko kilka miesięcy poznawania kulis teatru, prób, przymierzono kostiumy z epoki, a na końcu rozegrała się istna batalia o bilety w dwóch pierwszych rzędach. 28 listopada na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego we Wrocławiu wrocławscy seniorzy pokazali „Fredralia” (minispektakl oparty o twórczość Aleksandra hr. Fredry) i fragmenty sztuki Tadeusza Różewicza „Stara kobieta wysiaduje”.

    Przyznano po dwa bilety, by każdy uczestnik (aktor-senior) miał gwarancję, że jego bliscy zobaczą go naprawdę z bliska – na scenie.

    • Więcej u was nie zagram – orzekła urażona seniorka, gdy usłyszała, że więcej niż dwa bilety nie dostanie. Emocje, jakie budzi prezentacja, są w teatrze szeroko komentowane. Seniorzy połknęli bakcyla, wszystko wskazuje na to, że dalsze lata na emeryturze spędzą w objęciach Melpomeny.

    Kilka razy w tygodniu na zajęciach teatralnych w salach prób Teatru Polskiego uczestniczyło, jak dotąd, kilkadziesiąt osób. Projekt edukacyjny i aktywizacyjny Teatru Polskiego we Wrocławiu skierowany do seniorów realizowany jest pod nazwą Senior Grand Prix. Grupami opiekują się aktorzy Polskiego: Marcin Piejaś, Agata Skowrońska i Dariusz Bereski. Projekt będzie kontynuowany.

    Tekst i fot. Marek Perzyński

    Na zdjęciu: Marcin Piejaś (stoi) podczas próby do spektaklu „Stara kobieta wysiaduje”.

  • Legnickiej edycji tygodnika “Niedziela” stuknęło ćwierć wieku

    Legnickiej edycji tygodnika “Niedziela” stuknęło ćwierć wieku

    Niedziela” to jeden z najpopularniejszych tygodników opinii. Jego edycji dedykowanej diecezji legnickiej stuknęło właśnie 25 lat.

    Uroczystości odbyły się 5 i 6 listopada z udziałem m.in. ordynariusza legnickiego bpa Zbigniewa Kiernikowskiego, legnickiego biskupa pomocniczego Marka Mendyka, kanclerza legnickiej kurii biskupiej ks. dra Józefa Lisowskiego i redaktor naczelnej tygodnika “Niedziela“, Lidii Dudkiewicz.

    Zaproszenie przyjęli dziennikarze edycji centralnej (mieści się w Częstochowie), redaktorzy edycji diecezjalnych i korespondenci terenowi m.in. z diecezji przemyskiej, rzeszowskiej i zielonogórsko-gorzowskiej, oraz kolporterzy. Gości podejmował szef edycji legnickiej, ks. Piotr Nowosielski. Podczas wieczornego spotkania na salę wniesiono jubileuszowy tort. Na co dzień życie dziennikarza nie jest słodkie. Rozmawiano o kondycji prasy drukowanej. Wnioski? Słowo drukowane traktowane jest powszechnie jako znacznie bardziej wiarygodne niż przekaz internetowy. Ci, którzy wieszczą upadek gazet, mogą więc mocno się zdziwić.

    Wykorzystano okazję, by pokazać gościom sanktuaria diecezjalne – w Legnickim Polu i Krzeszowie. Jest się czym pochwalić, toż to perły architektury barokowej, prezydent Polski wpisał oba obiekty na listę pomników kultury. Wielkie wrażenie zrobiła też wizyta w kościele pw. św. Jacka w Legnicy, w którym na widok publiczny wystawiono niezwykłą relikwię. Jest to krwawiąca hostia. Badania medyczne dowiodły obecność w hostii ludzkiego mięśnia sercowego konającego człowieka. Wierni nie mają wątpliwości, że jest nim Jezus. Teologowie przypominają, że Eucharystia jest nie tylko znakiem obecności, pamiątką, ale i ofiarą. Stolica Apostolska potwierdziła, że w kościele św. Jacka miało miejsce wydarzenie o znamionach cudu.

    Tekst i fot. Marek Perzyński ©®

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (17): Markocice

    Encyklopedia Dolnoślązaka (17): Markocice

    Markocice, wieś w gminie Bogatynia (powiat zgorzelecki), zasiedlona po II wojnie światowej przez ludzi z różnych stron Polski przybyłych za chlebem do elektrowni i kopalni węgla odkrywkowego w Bogatyni. W efekcie spotkały się różne tradycje lokalne. Maria Kozioł z rodziny Tęcza ze wsi Kopcie koło Kolbuszowej w Rzeszowskiem wspomina, że wraz z nastaniem wielkiego postu myto skrupulatnie wszystkie garnki i naczynia, by nie ostał się na nich ani gram tłuszczu. W Wielki Piątek wciąż jadane jest w jej domu postne danie: kawałek śledzia, ziemniaki i kapusta kiszona z beczki. Żywe są tutaj też inne tradycje, co zadziwia, bo rejon Bogatyni poddany został daleko idącej industrializacji z racji sąsiedztwa kopalni i elektrowni.

    Na zdjęciu: członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Markocicach podczas wojewódzkiego pokazu stołów wielkanocnych we Wrocławiu (24.03.2018 r.).

    Tekst i fot. Marek Perzyński @ wszelkie prawa zastrzeżone

  • Encyklopedia Dolnoślązaka (16): Chocianowiec

    Encyklopedia Dolnoślązaka (16): Chocianowiec

    Chocianowiec, wieś w gminie Chocianów (powiat polkowicki), zasiedlona po II wojnie światowej głównie przez Kresowian m.in. ze wsi Chłopy, Komarno i Stuligłowy w rejonie lwowskim.

    Dawne tradycje akcentuje miejscowe Koło Gospodyń Wiejskich, które zaprezentowało zestaw potraw 24.03.2018 r. podczas wojewódzkiego przeglądu stołów wielkanocnych we Wrocławiu. Bożena Stefanko, szefowa KGW Chocianowiec, kultywuje tradycje świąteczne z Kresów (miejsce pochodzenia rodziny męża) i z Brudna w Warszawie, gdzie korzenie ma rodzina z jej strony. Rodowód kresowy ma podawany podczas śniadania wielkanocnego pieróg nadziany ciastem pierogowym (kasza gryczana plus ziemniaki), który opiekany jest najpierw na patelni, a następnie dopieka się go w żaroodpornym naczyniu. Podawany jest z żurkiem. Z Warszawy – Brudna przetrwał zaś w jej rodzinie zwyczaj podawania całych śledzi (z głową i grzbietem) w zalewie octowej, tyle że danie to serwowane jest w okresie wielkiego postu.

    Kresowianie są tradycyjnie religijni, przywieźli do Chocianowca krzyż i obrazy, które umieszczono w kaplicy zaadaptowanej wówczas z karczmy. W latach 70. XX w. we wsi zbudowano kościół  i obecnie jest siedzibą parafii.

    Członkinie KGW pobudzają aktywność miejscowej społeczności. Działają pro publico bono. Bożena Stefanko: Nie ma reguły na życie, nie należy zamykać się na innych, bo może przyjść chwila, gdy pomoc z zewnątrz będzie nieodzowna”.

    Na zdjęciu:

    Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Chocianowcu podczas wojewódzkich prezentacji stołów wielkanocnych we Wrocławiu (24.03.2018 r.).

    Tekst i fot. Marek Perzyński © wszelkie prawa zastrzeżone

  • Lwowsko-wrocławski wernisaż Katarzyny Popińskiej

    Lwowsko-wrocławski wernisaż Katarzyny Popińskiej

     – Lwów tak mnie zafascynował, że pokochałam go równie, jak Wrocław, jeśli nie bardziej, co niech będzie mi wybaczone – powiedziała Katarzyna Popińska, wrocławianka, podczas otwarcia wystawy swego malarstwa w siedzibie Towarzystwa Miłośników Wrocławia w kamieniczce „Małgosia” (15 luty 2018 r). Poświęcona została Kresom, ale znalazły się na niej również akcenty wrocławskie.

    – Lwów ma taki magnetyzm, że trudno mu się oprzeć – dodała. – To bardzo polskie miasto, choć obecnie należy do Ukrainy. Nie poznałabym go, gdyby nie dr Tadeusz Samborski, członek zarządu województwa dolnośląskiego. Jest wybitnym znawcą Kresów. Zainteresował mnie tematyką kresową i poznałam Kresy z autopsji, towarzysząc mu kilka razy.

    Dr Samborski był gościem wernisażu. Ale mówiono nie tylko o malarstwie. Dzień wcześniej odbyła się premiera „Francuskiej Niespodzianki” w Teatrze Polskim we Wrocławiu, którą wyreżyserował dyrektor tej sceny, Cezary Morawski, jeden z gości wernisażu Katarzyny Popińskiej. Pani Katarzyna jest bywalczynią premier w Polskim, więc było o czym mówić. „Francuska Niespodzianka” bardzo się podobała.

    Tekst i fot. Marek Perzyński © wszelkie prawa zastrzeżone